Niemieckie feniksy żydowskiego pochodzenia

biblio
Standardowy

 

I wojna światowa dobiegła końca, choć w dziełach literackich wciąż trwa. Erich Maria Remarque, który wrócił z frontu  zostaje terroryzowany przez niemiecką propagandę, która celowo rozpowszechnia plotki, że jest on potomkiem francuskich Żydów, a jego prawdziwe nazwisko brzmi Kramer. Zarzucono mu także bierny udział w służbie wojskowej podczas wojny. Wszystko to dlatego, że w powieści „Na zachodzie bez zmian” bezlitośnie zdemaskował fałszywy heroizm wojny. Antywojenna wymowa utworu wprowadziła nazwisko Remarque na listę wrogów Niemiec, a jego dzieła skazano na spalenie wraz ze stosem pozostałych książek, zdaniem Goebelsa zagrażających ideologii Niemiec.

Erich Maria Remarque

Erich Maria Remarque niemiecki pisarz, weteran I wojny światowej

 Erich Maria Remarque dość wyraźnie został naznaczony piętnem wojny. Został zmuszony do ucieczki z Niemiec, do których nigdy już nie powrócił, odebrano mu obywatelstwo niemieckie, zgilotynowano mu młodszą siostrę. Późnym latem 1937 roku w Wenecji zakochuje się z wzajemnością w Marlene Dietrich (Maria Magdalena Dietrich). On, weteran wojenny, świetny pisarz, ostatni romantyk i ona, zdystansowana i wyważona w emocjach z racji solidnego pruskiego wychowania gwiazda międzynarodowej sceny. Podczas II wojny światowej Dietrich występowała na frontach dla amerykańskich żołnierzy wypinając się tym samym na rządy nazistów. Oboje nienawidzili nazizmu, z którym musieli walczyć. Z tego paroletniego, ognistego romansu zrodziły się najpiękniejsze miłosne listy XX wieku. Remarque uciekł do Szwajcarii, później do Francji. Niespełna rok po tym, jak odebrano mu niemieckie obywatelstwo wyemigrował do USA, gdzie stał się swoistym kronikarzem życia ludzi, którzy zostali, podobnie jak on, zmuszeni do emigracji. Pomimo że był w dużo lepszej sytuacji materialnej niż tysiące innych wygnańców doskonale potrafił ująć ich dramat w swoich powieściach. Wszystkie swoje książki napisał w języku niemieckim, choć doskonale posługiwał się angielskim. Wiele jego powieści zostało zekranizowanych. Mimo że operował zwięzłym, zimnym stylem, uważany był za romantyka. Czy ktoś dzisiaj potrafi tak kochać jak wczorajszy Remarque w listach do Dietrich?

W myśl akcji przeciw antyniemieckiemu duchowi biblioteki zostały oczyszczane z destrukcyjnego piśmiennictwa. Rozpoczęto oczyszczenie niemieckiego języka z żydowskich naleciałości. Z początkiem maja studenci zaczęli konfiskatę publikacji uznanych przez nich za antyniemieckie. Organizowano uczelniane wiece. Kulminacyjnym punktem było publiczne palenie książek w licznych niemieckich miastach uniwersyteckich. 10 maja 1933 roku, po zapadnięciu zmroku pochód z pochodniami podpalił stos nieprawomyślnych książek.

 Nazistowskie prześladowania niemieckiej inteligencji i opozycji nabrały rozpędu. Późnym majowym wieczorem w centrum Berlina dzieła wielu pisarzy stały się ofiarą ognia. Obok studentów, w paleniu książek uczestniczyli rektorzy i profesorowie. Sporządzono długą listę niepomyślnych dla nazistowskiego systemu książek, które przeznaczono do spalenia. Autorów głównie posądzano o zdradę, szkalowanie uczestników I wojny światowej, defetyzm, niszczenie niemieckiego języka, zakłamywanie historii i żydowskie dziennikarstwo. Skandując hasła między innymi takie jak: Przeciwko walce klasowej i materializmowi, za wspólnotę narodową i idealistyczną postawę wobec życia! Wydaje się na pastwę płomieni pisma Marksa i Kautsky’ego, wrzucano kolejno książki na stos, patrząc z perfidnym uśmiechem, jak są trawione przez ogień.

Karol Marks - niemiecki filozof

Karol Marks – niemiecki filozof

 

Wśród wybitnie niepokornych pisarzy i wrogich systemowi autorów publikacji naukowych  zaraz po Remarque’u należy wspomnieć Henricha Heinego i Thomasa Manna, Zygmunta Freuda, Alberta Einsteina, Karola Marksa, Ericha Keastnera i Alfreda Doeblina. To tylko nieliczni, bo lista znienawidzonych przez nazistów pisarzy jest znacznie dłuższa. Goebbels triumfował, pokazując całemu światu duchowy upadek fundamentu Republiki Listopadowej. Podkreślał w swoich wystąpieniach kres epoki radykalnego, żydowskiego intelektualizmu, twierdząc, że ze spalonych dzieł odrodzi się feniks nowego lepszego świata. Stosy, które płonęły były ukoronowaniem od dawna zaplanowanej akcji przeciwko antyniemieckiemu duchowi. Sukcesywne niszczenie wrogów wielkich Niemiec utrzymywały Hitlera w słuszności jego chorej ideologii.

Henrich Heine  - niemiecki poeta żydowskiego pochodzenia

Henrich Heine – niemiecki poeta żydowskiego pochodzenia

Albert Einstein - niemiecki naukowiec żydowskiego pochodzenia

Albert Einstein – niemiecki naukowiec żydowskiego pochodzenia

 

Sigmund Freud - austriacki lekarz żydowskiego pochodzenia

Sigmund Freud – austriacki lekarz żydowskiego pochodzenia

Erich Kästner – niemiecki pisarz, satyryk, krytyk teatralny, autor książek dla dzieci.

Erich Kästner – niemiecki pisarz, satyryk, krytyk teatralny, autor książek dla dzieci.

 

Alfred Döblin – niemiecki pisarz i lekarz żydowskiego pochodzenia.

Alfred Döblin – niemiecki pisarz i lekarz żydowskiego pochodzenia.

Pacyfistom, którzy nie zdecydowali się na emigrację groziła śmierć. Taki los spotkał m.in. Jakoba van Hoddisa (Hans Davidsohn).

 Jakob van Hoddis, właściwie Hans Davidsohn – niemiecki poeta pochodzenia żydowskiego.


Jakob van Hoddis, właściwie Hans Davidsohn – niemiecki poeta pochodzenia żydowskiego.

Jeden z najgroźniejszych dla ideologicznego ducha Niemiec pacyfista Carl von Ossietzky został aresztowany i zesłany do obozu. Zmarł w berlińskim szpitalu.

Carl von Ossietzky – niemiecki dziennikarz, pisarz i pacyfista.

Carl von Ossietzky – niemiecki dziennikarz, pisarz i pacyfista.

Wielu pisarzy zdecydowało się jednak pozostać w kraju. Wiązało się to niestety z pisaniem do szuflady lub unikanie tematów politycznych. Pisarze, którzy pozostali, to m.in.: Gottfried Benn, Ernst Jünger, Erich Kästner, Gerhart Hauptmann, Heimito von Doderer i Wolfgang Koeppen. Niesamowitą chwilę grozy przeżył Erich Kaestner, który przypadkowo znalazł się w tłumie i został rozpoznany przez jedną z uczestniczek demonstracji. Szczęściem w nieszczęściu w tym odrażającym spektaklu, było to, że SA-mani byli pochłonięci nadgorliwym podtrzymywaniem ognia płonących stosów.

Gottfried Benn – niemiecki lekarz, pisarz i eseista

Gottfried Benn – niemiecki lekarz, pisarz i eseista

 

Ernst Jünger – niemiecki pisarz

Ernst Jünger – niemiecki pisarz

Gerhart Johann Robert Hauptmann – niemiecki dramaturg i powieściopisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla w 1912

Gerhart Johann Robert Hauptmann – niemiecki dramaturg i powieściopisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla w 1912

Franz Carl Heimito Ritter von Doderer - pisarz austriacki.

Franz Carl Heimito Ritter von Doderer – pisarz austriacki.

 

Wolfgang Koeppen – niemiecki pisarz.

Wolfgang Koeppen – niemiecki pisarz.

Ci, którym udało się uciec, to m.in.: Heinrich i Thomas Mann, Bertolt Brecht, Anna Seghers, Franz Werfl, Hermann Broch I wspomniany wcześniej Erich Maria Remarque.

Heinrich Mann, Henryk Mann, niemiecki pisarz, starszy brat Thomasa Manna.

Heinrich Mann, Henryk Mann, niemiecki pisarz, starszy brat Thomasa Manna.

Bertolt Brecht, właśc. Eugen Berthold Friedrich Brecht – niemiecki komunistyczny pisarz, dramaturg, teoretyk teatru, inscenizator, poeta.

Bertolt Brecht, właśc. Eugen Berthold Friedrich Brecht – niemiecki komunistyczny pisarz, dramaturg, teoretyk teatru, inscenizator, p

Franz Werfel – niemieckojęzyczny pisarz pochodzenia żydowskiego. Przyjaciel innego pisarza tworzącego w języku niemieckim Franza Kafki

Franz Werfel – niemieckojęzyczny pisarz pochodzenia żydowskiego. Przyjaciel innego pisarza tworzącego w języku niemieckim Franza Kafki

Hermann Broch – pisarz austriacki, od 1939 w USA. Jeden z odnowicieli prozy XX w., obrońca humanistycznych wartości przed faszyzmem.

Hermann Broch – pisarz austriacki, od 1939 w USA. Jeden z odnowicieli prozy XX w., obrońca humanistycznych wartości przed faszyzmem.

anna2causschnittfinal

Anna Seghers, właśc. Netty Reiling-Radványi – niemiecka pisarka.

Po wojnie część pisarzy część powróciła do kraju np. Elias Canetti, który otrzymał nagrodę Nobla jako obywatel Wielkiej Brytanii. Oprócz Canetti’ego i Manna nagroda Nobla w dziedzinie literatury została przyznana także Hermanowi Hesse. Carl von Ossietzky został uhonorowany pokojową nagrodą Nobla, jednak III Rzesza uniemożliwiła mu odebranie nagrody.

 

Elias Canetti – austriacki pisarz żydowskiego pochodzenia, prozaik i eseista, poeta, dramaturg, tłumacz

Elias Canetti – austriacki pisarz żydowskiego pochodzenia, prozaik i eseista, poeta, dramaturg, tłumacz

Hermann Karl Hesse, ps. Emil Sinclair – prozaik, poeta i eseista niemiecki o poglądach pacyfistycznych. Okazjonalnie również rysownik i malarz. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1946 r.

Hermann Karl Hesse, ps. Emil Sinclair – prozaik, poeta i eseista niemiecki o poglądach pacyfistycznych. Okazjonalnie również rysownik i malarz. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1946 r.

Wydarzenia berlińskie były jedną z 93 akcji palenia książek i jednym tego dnia z ponad 20 miast, w których płonęły stosy. Ta tragiczna nagonka na pro żydowskich pisarzy była przykra w skutkach dla wielu pisarzy i czytelników. Nazistowskie inscenizacje były tłem dla wielkiej straty nie tylko dla niemieckiej kultury. W spektakularny sposób wypisano tytuły dzieł literackich oraz nazwiska nieprzychylnych profesorów na dwumetrowych pręgierzach. Oczywiście stanowiło to początek totalnej cenzury. W miastach, gdzie znajdowały się wielkie ośrodki oświatowe, ministerstwo propagandy reżimu hitlerowskiego organizowało czystki w księgarniach i bibliotekach oraz palenie książek. Naziści próbowali zastraszyć elity intelektualne oraz ludność. Przerażający obraz życia w Berlinie w czasach nazizmu przedstawił Hans Fallada (Rudolf Dietzen) w powieści „Każdy umiera w samotności” napisanej tuż po wojnie. Wręcz w poruszający sposób objawił opór szarych, zwyczajnych ludzi przeciwko nazistowskiemu systemowi.

Hans Fallada, właściwie Rudolf Ditzen – pisarz, jeden z najbardziej znanych literatów niemieckich

Hans Fallada, właściwie Rudolf Ditzen – pisarz, jeden z najbardziej znanych literatów niemieckich

Nakreślił piórem bezpośrednią relację z piekła, jakim było życie zwykłych obywateli w totalitarnym państwie pod nadzorem służb specjalnych i pod czujnym okiem donosicieli. Pokazuje jak działa aparat policyjny Berlina w stosunku do tajemniczych twórców kartek z hasłami wzywającymi do oporu, którymi było dwoje samotnych i rozpaczających ludzi po stracie syna w wojnie. Doskonały portret faszystowskiego terroru wobec nizin społecznych Berlina. Nie brakuje tutaj poczucia humoru, dystansu, ale też i cichej nadziei na poprawę losu, co potwierdzają u finiszu powieści słowa sędziego Fromma „im coraz gorzej jest teraz, to tym prędzej będzie lepiej”. Fallada napisał tę powieść prawdopodobnie w trzy tygodnie po tym jak jego znajomy, poeta, podrzucił mu akta Otto i Elise Hemplów, na historii, których oparta jest powieść. Choć bazował jedynie na dokumentach zbudował bardzo skomplikowaną konstrukcję i wplótł kilka wątków. W dobie wydarzeń i prowadzonej propagandy anty literackiej, by uniknąć kłopotów z cenzurą, Fallada zajął się literaturą rozrywkową. Odmówiono mu przyjęcia do Izby Pisarstwa Rzeszy. W trzy miesiące po ukończeniu rękopisu zmarł na atak serca. W dobie rządów nazistów książka ukazała się w wersji ocenzurowanej. Dopiero w roku 2011 ukazała się wersja nieocenzurowana.

 Dla upamiętnienia płonących wydarzeń Centrum Mendelsona postanowiło zrealizować projekt pod hasłem „Biblioteka spalonych książek”. Do druku przygotowywane są zbiory dzieł autorów, których dorobek wówczas palono. Można śmiało powiedzieć, że odradzają się jak feniksy ze zgliszczy kultury niemieckiej.

Dziś w Berlinie, w miejscu gdzie płonął stos literatury stoi skromny pomnik przypominających o nazistowskim oczyszczaniu niemieckiego ducha a pod powierzchnią placu znajduje się przeszklone pomieszczenie z pustymi regałami symbolizującymi wielką  stratę z powodu nazistowskiego zamachu na wiedzę, naukę i rozwój ludzkości. Na metalowej tabliczce widnieje wieszczy cytat poety Heinricha Heinego z 1820 roku –

„To tylko preludium – tam, gdzie pali się książki, w końcu pali się też ludzi.”

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

feniks-ptak-tatuaz

* powyższy esej publikowany był w Gazecie Kulturalnej GK 05/2016. Gazetę można pobrać bezpłatnie pod linkiem 
http://www.gazetakulturalna.zelow.pl/index.php/knkas/9-uncategorised/285-biezacy-numer-5-2016

Co ma wspólnego kultura z poezją i jakie korelacje między nimi zachodzą?

243539_pegaz
Standardowy

rys. Magdalena Kapuścińska

rys. Magdalena Kapuścińska

Najpierw należy przypomnieć sobie co właściwie kulturą możemy objąć. Najpopularniejsza definicja słownikowa mówi, że jest to całokształt materialnego i duchowego dorobku ludzkości wytworzonego w ogólnym rozwoju historycznym. Wg Cycerona jest to nic innego jak uprawa umysłu. Jest także jedną z najważniejszych i oczywistych rzeczy, jakie człowiek powinien posiadać, a mimo to nie zawsze docenia jej istnienie. To właśnie kultura reguluje stosunki międzyludzkie.  Człowiek, naród czy państwo chcąc się rozwijać musi kształtować swoją własną koncepcję kulturową.

Jednym z obszarów kultury jest jej język, który to często  jest obrazem statusu danej kultury i jej reprezentantów. Sposób wyrażania swoich myśli  i forma ekspresji ma decydujący wpływ na precyzję przekazu.  Wulgarny język może imponować w knajpie, ale w każdym innym miejscu, choćby nawet w domu czy literaturze nie powinien być stosowany. Jak to jest, więc, że dosadność i pospolitość jest w cenie, a wyrafinowany poetycki język jest w stanie agonalnym? Dlaczego poezja tak wdzięczna i dźwięczna w języku nie dochodzi do uszu? Myślę, że z powodu swej subtelności wyrazu. Społeczeństwo, które atakowane jest sensacją nie ma czasu i spokoju ani na refleksję, ani na przegląd najważniejszych wydarzeń.

W dzisiejszych czasach o naszym poziomie intelektualnym decydują: – najbliższe środowisko, czyli rodzina i szkoła potem uczelnie, prasa, radio, telewizja i internet. Przekaz, którego to właśnie my jesteśmy odbiorcami daje lub rujnuje możliwości porozumiewania się między sobą. 

Skąd czerpiemy wiedzę? Ano z historii! Bez tej wiedzy, żadna szansa na normalny rozwój, ani normalne życie nie istnieje. Ale ktoś musiał ją napisać! Świadkowie wczorajszych wydarzeń, których subtelność języka i kultura obyczaju umożliwiła przekazanie nam tej wiedzy poprzez podania, kroniki, legendy, poematy i ballady. Tak, wśród tej grupy świadków najprężniejszą grupę, której zawdzięczamy historyczne dziedzictwo kulturowe to poeci i bardowie. Człowiek stał się istotą cywilizowaną z momentem, gdy po raz pierwszy wyraził swoje myśli za pomocą pisma. Poezja to ogromne dziedzictwo przeszłości i obraz czasów, w których żył autor lub czasów, z których czerpał wiedzę. Nie uprawiajmy masowego samobójstwa kulturowego odrzucając wiedzę o sobie lub negując prawdę o swoim pochodzeniu. 

Poezja ma wiele synonimów, co już mówi nam o tym jak potężny jest jej udział w kulturze na różnych płaszczyznach. Jedną z podstawowych ról, jakie pełni w życiu człowieka to niczym kurator przypomina nam o wartościach etycznych oraz potęguje naszą wiarę w moc uczuć. Wciąż jeszcze zbyt mało ludzi docenia moc słów, które umiejętnie skomponowane ze sobą potrafią przenosić góry.  Niektóra poezja to nic innego jak swoiste studium przypadków człowieka zmagającego się z cierpieniem, chorobą, niesprawiedliwością, śmiercią bliskiej osoby, co daje możliwość czytelnikowi uświadomić sobie, że po pierwsze nie jest ze swoim problemem sam na świecie, a po drugie, jak silny jest ból duchowy i jak ogromny ma wpływ na załamanie się wartości. Poezja od zawsze wzruszała, pobudzała do myślenia i współczucia, uczyła patrzeć nie tylko na drugiego człowieka, ale przede wszystkim patrzenia na siebie z innej perspektywy. Poezja na przestrzeni wieków przyciągała uwagę wywołując przyjemne wrażenia z odbioru treści. Łatwo wpadający w ucho rytm, rym oraz umiejętnie dobrane środki ekspresji pozwalają na łatwiejsze zapamiętywanie tekstu i szybsze zakodowanie przekazu podprogowego w naszych umysłach. Plastyczne obrazowanie słowem i wpływanie poprzez nastrój przybliża czytelnikowi problem, z jakim się zmagał autor i rozwiązanie jednocześnie. Młody człowiek, który sięga po poezję poprzez refleksje zawarte w treści uczy się jak prawidłowo postrzegać świat i wyrażać uczucia czy myśli.  Przeżycia, jakie fundują nam utwory poetyckie czynią nas wrażliwszymi na piękno, pozwalają odczuć myśl przewodnią. Oczywiście, nie można zapomnieć o tym, że na wysoki poziom kultury człowieka przekłada się bogactwo walorów artystycznych i merytorycznych utworów. Pomiędzy poezją a kulturą zachodzi silna korelacja, gdyż zarówno jedna jak i druga to działalność ludzkiego umysłu. Zarówno poezja jak i kultura są pozytywnymi skrótami myślowymi dla człowieka, który w bieganinie życia uczy się jak nie zagubić się w meandrach realiów.

Poezja to najczęściej także swoisty apel, który głosi, że miłość jest bronią na otaczające na zło, a naszymi wrogami jest – strach, uprzedzenia i brak wyobraźni. Czy to właśnie miłość nie jest jedynym uczuciem, które przezwycięża śmierć? Często poezja podejmuję próbę racjonalizacji wiary. Nauka przecież w tej materii nadal niczego nie wyjaśnia. To właśnie miłość wiara i nadzieja przyczyniają się do triumfu człowieka nad mrokiem, uczą jak buntować się przeciwko złu.

By poezja spełniała właściwą dla siebie rolę kształtowania kultury powinna poza bogatymi walorami artystycznymi, mnogością środków stylistycznych zawierać treści dydaktyczne i wychowawcze, które będą korzystnie wpływały na dojrzewanie postaw społeczno – moralnych. Ludzie z większą przyjemnością odbierają wiersze, w których zagadnienie przedstawione jest w sposób humorystyczny wywołujący radość i uśmiech. Recytowanie ośmiela w kontaktach społecznych i uświadamia nam wszystkim jak ogromne możliwości daje nam język pisany w przekazie i kreacji doznań empirycznych. Poprzez zgłębianie poezji ludzie pogłębiają swoją wiedzę o życiu i przeżywają sytuacje wraz z podmiotem lirycznym potęgując w sobie umiejętność empatii. Czytanie poezji jest znaczącym czynnikiem w rozwoju osobowości. Dostarcza nowych biernych doświadczeń, tłumaczy mechanizmy społeczne, rozwija zainteresowania i pozwala zrozumieć otaczający nas świat oraz zachodzące w nim zjawiska. Obcowanie z poezją przygotowuje młodego człowieka do odbioru innych form sztuki (malarstwo, rzeźba muzyka, proza) tak by w odpowiedni sposób czerpali z niej wszelkie kulturalne zasoby. Poezja jest najwspanialszym z wytworów ludzkiego umysłu. Układanie słów i zdań w taki sposób, by powstały sentencje czerpiące z danego języka o jasnym przesłaniu humanistycznym, uchwyceniu chwili i wypukleniu piękna to nie lada wyczyn. Dlatego szanujmy tych, którzy się tym parają, bo miejsce we współczesnej iluzji jest dla wszystkich. Pielęgnujmy poetów, przytulajmy poezję…

Autorzy utworów poetyckich przelewają swoje myśli i doświadczenia na papier w nadziei i zamiarze, by uczynić świat łatwiejszym, lepszym i piękniejszym. Poezja to nic innego jak zaczarowany świat doznań i uczuć. Zdarza się nierzadko, że wiersze mają także wpływ na życie swojego czytelnika, który pod wpływem lektury zmienia plany i dokonuje odważnych zmian w ufności przesłaniu poety.  Przekaz zawarty w wierszu budzi wiarę w słuszność walki z otępiałym tłumem ludzi zamkniętych na dialog bądź ze sztywnymi realiami egzystencji.  Każdy poeta, choćby i ten mniej udolny ma w sobie niezwykłą siłę wpływania na ludzkie emocje, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Powszechnie wiadomo, że człowiek pod wpływem emocji zmienia świat wokół siebie. Ważne jest by pielęgnować u czytelnika te pozytywne emocje, które działają twórczo.  Poeta jest osobą naznaczoną piętnem nadwrażliwości, a czytelnik zdolnością przetwarzania rzeczywistości w sposób emocjonalny.  Utwory poetyckie są najodpowiedniejszym nośnikiem uniwersalnych mądrości od wielu pokoleń. To poeci kształtują waszą wyobraźnię, inspirują do aktywności twórczej, rozszerzają horyzonty wiedzy i zakres słownictwa wzbogacając język o niezwykłą subtelność.

Zaczyna upadać poziom rozmów towarzyskich, wzajemnego szacunku i ambicji. Upada, więc kultura i państwo, które ma być dla niej domem, potem upada sam człowiek. Człowieku, sięgnij po ratunek. Chwyć książkę i przytul poezję zanim będzie za późno! 

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA 

 

 

 

DAWNO TEMU W WIELUNIU

proba (1)
Standardowy

Velun kuńDawno temu w Wieluniu

 

Uwaga, legenda!  Pieśń miasta się niesie,

potajemnie szumią jurajskie wody,

że dawno temu w mrocznym pralesie

zakochał się durnie Odonic młody.

 

(w bułgarskiej księżniczce Violi)

 

Dziś dzień radosny, dziś będzie weselej .

Świt rytem rzeźbią promienie gorące.

Radosne ze snu zbudziły nas trele,

kroplą już otulone trawy szumiące.

 

(słońce zastygło w porannej rosie)

 

Zaszamotało  coś jakby w krzakach.

Nie był to odgłos książęcej świty.

Schwytał młodzień królewskiego ptaka

- legnął przy ognisku barzo podpity

 

(Patrzcie! Niedorajda jaka)

 

Zdjął Kaśce wianek, w głowie zakręcił,

usta scałował, odebrał jej mowę

lecz mimo starań zabrakło mu chęci,

by poślubić na zawsze tę białogłowę.

 

(Inna płeć widocznie go kręci…)

 

Pieśni nuciły, plotły wianki w koła,

prosiły Vestę, rzucały zaklęcia.

Żadna na męża uchwycić nie zdoła

 niekulturalnie plującego księcia.

 

(Plwacz – naród na niego wołał)

 

Zbyt zamroczony ziołami Odonic,

znudzony przebiegiem akcji

dosiadł jednego z rączych koni

pod wpływem silnej halucynacji.

 

(któż bogatemu zabroni ?)

 

Przeskoczył kurhan złocistych iskier,

- miej go w opiece nasz dobry Boże,

pognał w las za hologramu błyskiem.

Myślał, że jeleń, a to …. Jednorożec?

 

(A to łobuz! Wielu zwie go Unicornus)

 

Przy jurajskim źródełku, gdzieś w leśnej kniei

prężyła kibić księżniczka bułgarska,

zraszając szaty coraz to śmielej.

Z pozoru naiwna jak młoda gąska.

 

(Ja gęgole! Uwaga na trole!)

 

Gdzieś na mokradłach w mrocznym pralesie

gałęzie zdobi welun i diadem.

Serce mu skradła jak lato wrzesień

w pomroce dziejów zacierając ślady.

 

17362649_252476518495297_5503808834680267564_nParada gąsek

Gdzieś w Wieluniu
~ epickim mieście,
gąski gęgały:
Wiosna nareszcie!

Jedna z nich przewodzi stadu,
druga sztandar za nią niesie.
Kiedy my tu gadu gadu
idzie satyryczny wrzesień.

Trzecia gąska fochy stroi
chodzi na pazurach.
Czwarta Ironii się boi
aż jej stoją pióra.

Piąta trawę sobie skubie
- wilk już czai się na sznycel.
Ja gęgole! Nie wie czubek,
że na oku jest w rubryce.

Szósta sprytna jak niewiasta
frunie niczym błyskawica,
osiem wieków – to okazja
by wyniuchać Odonica .

„Gąski gąski do domu”-
woła ciocia Magnes
- nie bójcie się wilka.
On tylko mnie pragnie

 

lis

 

Fraszki Pan posmakuj!

Raz  pan lis  na delegacji

udał się do restauracji.

Rzekł ktoś, że … w Rrratuszowej

gęsina odbiera mowę.

 

Piersi z kaczki, pasztet z kury.

Gęsi nie ma?  Co za  bzdury?

Mam zjeść tort z krewetkami

zamiast gęsi z truflami? Ble!

Skandal! Och, jak Boga kocham,

ten Wieluń to straszna wiocha!

Gdybym był na Eskobarze

gęsi miałbym  w nadmiarze.

 Na to  kelner rzekł we fraku:

- może fraszki pan posmakuj.

Mamy smaczne wiersze z pieprzem.

Daję słowo, są najlepsze!

 Zjadł więc lis tak ociupinkę,

choć miał smaka na gęsinkę.

Ciut bajeczki i fraszki ciut

wnet zaspokoił lisa głód.

 I tak oto lis prze-cwany,

tam, gdzie wieluńskie kramy,

tam, na bursztynowym szlaku

odkrywał poezję smaku.

 I od tej pamiętnej chwili

na satyrę  lis się ślini…

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

 

Wyjaśnienie nr 1 do utworu

Czerwony kolor tekstu jest niczym innym jak ironicznym komentarzem autorki i   integralną częścią treści utworu (dot. utworu Dawno temu w Wieluniu)

Wyjaśnienie nr 1 do wpisu

Legenda głosi, iż Wieluń założył w 1217 r.(http://dziedzictwo.ekai.pl/@@wielun_legenda) książę wielkopolski Władysław Odonic, zwany Plwaczem. Podczas łowów w okolicach Rudy Wieluńskiej miał on ustrzelić wielkiego jelenia. Gdy dojechał do zabitego zwierzęcia, ujrzał nad nim kielich i Baranka Bożego z chorągiewką i krzyżem. Książę uznał, że to znak od Boga i w miejscu objawienia postawił klasztor, do którego sprowadził augustianów. Osada, która powstała wokół klasztoru pierwotnie miała się nazywać Jeleń, potem Wieleń i wreszcie Wieluń… 

WYGLĄDA NA TO, ŻE OD TEGO FAKTU MINĘŁO 800 lat! Mam inną teorię na temat legendy i okoliczności powstania Wielunia. Jestem ciekawa Waszego zdania i opinii na ten temat. 

Ten wpis postaram się aktualizować w miarę na bieżąco uzupełniając o kolejne nowe legendy, ballady, pieśni i inne utwory nawiązujące do Wielunia, jego historii, tradycji oraz ciekawych ludzi. Kto wie czy w przyszłości  (nie) powstanie zbiór pt DAWNO TEMU W WIELUNIU ;) 

Pozdrawiam Was i jednocześnie zapraszam do Wielunia

- Magdalena Kapuścińska

Poeci. Zmierzch gigantów

Joseph_Severn_-_Posthumous_Portrait_of_Shelley_Writing_Prometheus_Unbound_1845
Standardowy
Magnes I

Magnes I

Poezja jest w agonii. Któż  potrafi dziś bez wstydu zaryzykować i wręcz przyznać się do popełnienia takiego przewinienia jak czytanie poezji? Rzecz jasna nie swojej. I nie mam tu na myśli bezdusznych krytyków, którzy wypełniają swą powinność. Z resztą wcale się nie dziwię. Z pisaniem jest jak z robieniem dzieci – każdy lubi je robić, ale nie każdy bawić. Dzisiejsza poezja jest nudna, pretensjonalna i niezrozumiała. A przecież nikt nie lubi, kiedy robi się z niego kretyna. Na portalach literackich kipi od „wyuczonych” poetów, którzy piszą językiem rozumianym tylko przez siebie. Redaktorzy naczelni, którzy promują taką sztukę uprawiania słowa robią to tylko dla tego, że nie rozumieją tej poezji a przecież nie wypada im się do tego przyznać, bo skoro wdrapali się na panteon literackiej władzy nie mogą skompromitować się przez nieznajomość synonimów, idiomów i idiotów.

Może sprawisz, że na wysypiskach komercji ożyją śmieci
wśród nieskażonych dotykiem rzeczy i sterty rdzawego złomu
- przez krwiożerczych krytyków aborcji poddane poezji dzieci
i dzięki tobie, opluty poeto  wrócą na szczyt panteonu

Nie widać ogonów kolejek w księgarniach za tomikiem poezji. Ci, którzy jednak zjawili się w księgarni zainteresowani są bardziej egzystencjalnym pawiem celebrytów. Nie rozumiem,  dlaczego ale ludzi strasznie interesuje, ile spermy wylało się na łóżka zepsutych przepychem telewizyjnych tłuków i przy okazji ile litrów alkoholu popłynęło  przez zasiedlane pokoje hotelowe. Gdyby sięgnęli po tomik poezji zamiast po biograficznego szmatławca być może dowiedzieliby się czegoś zupełnie podobnego, tyle, że w piękniejszym wydaniu wzbogacając przy tym zasób swojego słownictwa i kieszeń ludzi piszących sercem zamiast upychać siano celebrytom, którym nie brakuje słomy w butach.

Większe ma wzięcie byle, jaki w Tv tłuk.
Wiem, nie wypada, lecz szczera być chcę.
Poezja, choć najpiękniejsza ze sztuk
dla baranich łbów jest zwyczajnie passe.

Szymborska mówiła o tym, jak trudna i niewdzięczna jest praca poety a radość z pisania nie jest zakotwiczonym punktem w ich poetyckim życiu. Mogę się z nią zgodzić i nie. Zgodzę się z twierdzeniem, że poezja to w pewnym sensie fach w ręku i choć nie przepadam zbytnio za jej twórczością liryczną, przyznać trzeba, że wiersze mistrzowsko dopinała na ostatni guzik. Nie mogę jednak zgodzić się z tym, że być poetą to ciężka praca. Kto tak twierdzi, powinien poszukać sobie zajęcia, które daje mu radość zamiast przynosić męczarnię. Wszyscy znamy przecież cytat Konfucjusza :

Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w twoim życiu.” 

Niestety dopowiedzieć należy, że poezja to nikła szansa na osiągnięcie dochodu. Pomimo fachu jest to nadal niszowa usługa tkania słów. Przy nieograniczonej podaży fekaliów w sieci, telewizji, radiu i księgarniach spada popyt na poezję, a co za tym idzie rośnie ubóstwo gigantów słowa. Potencjalni czytelnicy tłumaczą się deficytem czasu i chronicznym zanikiem funduszy na kulturę w ich budżecie domowym.

Strofy utkał ze wzruszeń.
Poezja – piękna i niewdzięczna praca.
Na tomiki sprzedaje dusze.
Niestety piękno się dziś nie opłaca.

Sztuka pełna sprzecznych emocji musi dać czytelnikowi miejsce na jego własne wynurzenia wniosków i zagłębienia się w myśli. Na litość boską, cóż mnie obchodzą kwiatki, statki i słoneczka, kiedy zalewana jestem falą problemów, osobistych dramatów i własnych rozważań nad życiem? W dzisiejszych czasach pojęcie poezji przestało mieć większe znaczenie. Nie ma znaczenia także jej treść, forma i użyte środki stylistyczne. Dawny patos w poezji wyparła smętna liryka. Dzisiejszych czytelników jest tyle, co na lekarstwo i są bardziej wymagający w stosunku do proponowanych im treści. Publiczność zmienia się w klientelę, a wiadomo, klient ma zawsze rację (?)

Poetą podobnie jak aktorem dziś zostać może każdy. Niestety w obydwu przypadkach nie zawsze ma to wiele wspólnego ze sztuką. Dzisiejsi poeci piszą o sobie i dla siebie. Nikt nie czyta wypoconych monologów na nudne oklepane tematy. Nikomu się nie chce. Ot i przekleństwo współczesnej poetyckiej świty. Ludzie w poezji poszukują pocieszenia dla swego żywota lub choćby zwierciadła, w którym mogą dostrzec cząsteczkę siebie. Poeci przepychają się w swoim środowisku w coraz to wymyślniejszych metaforach, których bywa, że sami nie rozumieją. W pędzie za dosadniejszymi pointami, niektórzy uciekają się wręcz do wulgaryzmów najwyraźniej myląc je ze staropolszczyzną. Niestety znam i takich, których na literackiej ścieżce zgubiło uzależnienie od atramentu w płynie, proszku i muz. Czy poeci, niegdyś uznawani za gigantów sztuki mają szansę przetrwać w dobie współczesności? Głęboko wierzę, że tak.

Ocknie się sztuka, która śni stuletni sen                        

 i rzuca czar na nieszczęśliwie zakochanych.                                      

Ludzie dotychczas nieczuli, oziębli i źli                                       

poczują w zastygłych sercach silny żar poezji.

Oczywiście, jeśli tylko przestaną pisać dla siebie i o sobie, przestaną traktować poezję jak wyścig szczurów w drodze na parnas, a nabiorą więcej empatii i powrócą do pisania o ludziach i dla ludzi traktując poezję jak wybrankę serca, zamiast jako przygodny seks. Poezja jak kobieta – potrzebuje, by otworzyć dla niej serce, wypełnić miłością, podarować odrobinę czułości, garść intymności i morze zainteresowania. Do dobrej poezji wraca się zawsze jak do swojej kobiety. Jeśli liczysz na poetycki orgazm zacznij pisać piórem nasączonym dzisiejszym pragnieniem i tęsknotą, obnaż swoje słabości, odsłoń duszę, odkryj, kim byłeś i jesteś teraz. Nie dla poklasku. Dla siebie. A jeśli tak właśnie piszesz – nie przestawaj, tylko, dlatego, że szydzą sfrustrowani własnymi niepowodzeniami krasno-ludy czy bezowocni doktorzy poezji. Pisz sercem, bo kiedy człowiek doznaje zatwardzenia szyszynki logika i tak spada z głowy na łeb. POETO,  pamiętaj, że JESTEŚ GIGANTEM, a to zobowiązuje!

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

* Do felietonu zostały wykorzystane fragmenty utworów poetyckich autorstwa Magdaleny Kapuścińskiej

Irek
Standardowy

Gra-w-butelke-premieraW sztuce, tak jak w piłce nożnej, są ligi. Ja, Mrożek i może Różewicz gramy w tej pierwszej. Kilku pisarzy lubię, a kilku uważam za wicechujów  stwierdził kiedyś Ireneusz Iredyński, obok Marka Hłaski najgniewniejszy z młodych peerelowskich  literatów.

Iredyński urodził się w 1939 roku, co potwierdza m. in. arkusz ocen ze Szkoły Podstawowej im. Stanisława Jachowicza w Bochni. Sam pisarz wmawiał jednak wszystkim, że przyszedł na świat nieco wcześniej. Jego ojciec, Antoni Iredyński, przed wojną był urzędnikiem, potem żołnierzem w armii Andersa. Po matce, Aleksandrze Iredyńskiej, ślad urwał się w 1943 roku. Jako Żydówka prawdopodobnie uciekała przed Zagładą i nigdy się nie odnalazła. Matury Ireneusz nigdy nie zrobił, co nie przeszkodziło mu w rozpoczęciu kariery pisarskiej. 

Profesor Jadwiga Staniszkis wielokrotnie dowodziła jego przewagi intelektualnej nad Jackiem Kuroniem, a Stanisław Lem niemal przyrównał go do Fiodora Dostojewskiego. On sam zaś mówił o sobie, że jest pisarzem jednego tematu – przemocy. Ireneusz Iredyński był wybitnym dramatopisarzem i prozaikiem, który pozostawił po sobie nie tylko wiele wspaniałych dzieł, ale również mnóstwo burzliwych wspomnień, którymi można by obdarować niejeden artystyczny życiorys. Lubił grać, irytować, testować poziom tolerancji ludzi na jego zachowania. – Każdy, kto z nim rozmawiał, czuł się w jakimś stopniu zaszczycony – tłumaczyła Dorota Marczewska, córka Teresy, żony Iredyńskiego, w filmie „Errata do biografii – Ireneusz Iredyński” w reżyserii Andrzeja Gajewskiego. I tak rzeczywiście było: bywalcy literackich kawiarni peerelowskiej Warszawy wielokrotnie wspominali sytuacje, kiedy pisarz mówił rzeczy aż do bólu obraźliwe, ale niekoniecznie dostawał za nie po mordzie. W archiwach Instytutu Pamięci Narodowej czytamy, że z racji tego, iż uważano go za niesłychanie utalentowanego artystę, przymykano oko na wiele jego pijackich ekscesów; mimo że – jak relacjonowali tajni współpracownicy – pisarz lubował się w seksistowskich, opierających się na przemocy, niekiedy zwyczajnie chamskich zachowaniach. Jeśli w knajpie spotykał początkującego literata, o którego twórczości nie miał najlepszego zdania, natychmiast wyzywał go od ubeków. Nigdy nie pogardził jednak postawioną przez takiego „ubeka” wódką. Demon zła, perwersyjny, okrutny, polski Genet– szeptano. 

Iredyński do stolicy przyjechał z Krakowa, gdzie mieszkał od czternastego roku życia. Już za młodu wieszczono mu sukces – od krakowskiego związku literatów otrzymał nawet mieszkanie, z którego zresztą bardzo szybko się wyprowadził. Traktowano go jak cudowne dziecko rodzimej literatury. Debiutował wierszem „Podhale zimą”, wydrukowanym w dodatku kulturalnym do „Dziennika Polskiego”. – Jego twórczość niemal od początku wchodziła w dialog z utworami innych twórców polskich i zagranicznych, m.in. Gombrowicza, Poego czy Miltona – stwierdził kiedyś jeden z krytyków literackich. 

Iredyński otaczał się przede wszystkich artystami. Edward Żebrowski opowiadał, że dramaturg był miłym i ciepłym człowiekiem, szukającym prawdziwych przyjaciół. Chodzili wspólnie do popularnego wówczas „Smakosza”, spotykali się na prywatkach. Iredyński poznał w ten sposób niemal wszystkich przedstawicieli pokolenia „Współczesności”, łącznie ze Stachurą i Nowakowskim. Iredyński i Stachura przez jakiś czas mieszkali nawet razem w domu Witolda Migonia. Gdy Stachura popełnił samobójstwo, wieszając się na jedwabnym sznurze, Ireneusz skonstatował jedynie: Skąd ten skurwiel wytrzasnął jedwabny sznur?. Jego zamiłowanie do przekleństw było zresztą powszechnie znane. „Działalność jebalnicza” – tak opisywał swoje przywiązanie do hulaszczego trybu życia. Był obyczajowym prowokatorem i obnażającym ludzką ohydę moralistą. Lirykiem i wiecznym buntownikiem. Poszukiwaczem prawdy. Stefan Kisielewski w swoim „Abecadle” zanotował: Przedziwny. Zabawny. Trochę bandyta, trochę wariat, duży alkoholik. Ale niesłychanie zdolny chłopak. Marek Nowakowski wspominał, że Irka łączyła z „Kisielem” długoletnia i sprawdzona przyjaźń. Poznali się jeszcze w Krakowie. Irek niewielu darzył autentycznym szacunkiem, ale Kisiela na pewno. Pozwalał mu na wycieczki pod swoim adresem i sam trochę się go bał.

Iredyński grał dla ludzi długą sztukę, składającą się z nieskończonej liczby aktów, pełną prowokacji, skandalów, dekadenckich akcentów i błazeńskich min. Był człowiekiem wielkiego talentu, o kuglarskiej łatwości pisania i oryginalnej wyobraźni. Z jego dorobku, obejmującego tomy wierszy, powieści i zbiory opowiadań, największy rozgłos zdobyły sztuki sceniczne.

Pierwsza – i dla wielu najlepsza – powieść Iredyńskiego, „Dzień oszusta”, przysporzyła autorowi tyleż uznania, co kłopotów. Zaczęto ją lansować jako antypowieść i antyfilm. Uznano, że głosi filozofię beznadziejności, rozpaczy, zagubienia i samotności człowieka. Pisarz chciał ukazać obraz skrajnej obcości, zatracenia się w mistyfikacji, co miało być tragiczne, a zostało odebrane jako sławienie rozpasania seksualnego, braku uczciwości i wszelkich postaw amoralnych, a raczej antymoralnych.

 

- Słyszę, jak bije twoje serce. – Ja też słyszę twoje. – Bo mamy jedno. – I zawsze będziemy razem. – Nie przeszkodzą nam ani ludzie, ani ziemia, ani ogień, ani powietrze, ani woda [...]

 

Krótka powieść „Ukryty w słońcu”  to właściwie ballada o wielkiej miłości i o strachu jednego z partnerów przed umieraniem uczucia. Powieść została zakwalifikowana przez odłam krytyki jako książka identyczna z „Dniem oszusta”. Jako niespełna trzydziestoletni pisarz, Iredyński zdążył zakwestionować wszystkie tradycyjne wartości. Pod znakiem zapytania postawił przyjaźń i miłość. 

W 1966 roku Ireneusz oraz jego przyjaciel, reżyser Edward Żebrowski, zostali skazani za usiłowanie gwałtu na 19-letniej dziewczynie. Ktoś wysoko postawiony chciał dokuczyć Iredyńskiemu, więc obaj panowie zostali wrobieni. Złamali go – wspominała przyjaciółka z wydawnictwa. – Walczył jeszcze, ale nie napisał. Z więzienia wyszedł po trzech latach ciszy i zupełnej izolacji. W tym czasie jego nazwisko nie pojawiało się w prasie. Nie drukowano go. 

Popularność zdobył za granicą. W Szwajcarii wystawiono „Trzecią pierś” i „Żegnaj, Judaszu”, w Niemczech – „Jasełka-moderne” pod zmienionym z konieczności tytułem „Stille Nacht”. Iredyński wyjechał z kraju. 2 marca 1972 r. napisał z Zurychu: Posiedzę tu do czerwca, na lato wracam do Polski. Zurych przytulny, sklepów monopolowych sporo, natomiast sklepów z zegarkami jeszcze nie widziałem. Teatr nr 1 Zurychu (a właściwie jego dyrekcja) ma nadzieję, że stworzę dla nich dzieło wybitne. Ja ich z błędu nie wyprowadzam. 

Po powrocie do Polski Iredyński ożenił się z kobietą starszą od siebie, rozwiedzioną ze znanym malarzem. Kupił dom na Mazurach i mieszkanie w Warszawie. Pozbawiony młodzieńczej werwy, siły i wiary, kończył się. Jego gwiazda w kraju gasła. Być może czytelnicy nie umieli zaakceptować obyczajowych prowokacji Iredyńskiego. 

– Irek był facetem zawsze gotowym na kontrę – mówi Migoń. Potrafił być delikatny i czuły, nawet gdy między co drugie słowo wplatał najpowszechniejszy wulgaryzm. Wiedział, że właściwie wszystko można przetrwać, jeżeli człowiek potrafi bronić się przed okrucieństwem otaczającego go świata. Iredyński był człowiekiem nieszczęśliwym. Nie chciał żyć. Pił, bo nudził go komunizm. Nie pił tylko wtedy, kiedy pisał, żeby zarobić. Musiał jednak mieć pewność, że alkohol jest w lodówce. Wiedział, że umrze wcześnie. Zmarł w 1985 roku, a plotka głosi, że jego pogrzeb wyglądał tak, jakby sam napisał do niego scenariusz. Dwaj przyjaciele, którzy zabrali urnę z jego prochami, postanowili oddać pisarzowi hołd, wykorzystując czas przed odjazdem pociągu. Po paru godzinach, w stanie totalnego upojenia,  tłumaczyli się przed milicją, że w tajemniczym naczyniu jest ich przyjaciel. Jeden z przyjaciół Iredyńskiego – Krzysztof Mrozowski dementuje te pogłoski, nie prostując i nie wyjaśniając jak było naprawdę. 

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

Smaczne wiersze z pieprzem

pożeczka
Standardowy

TYLKO DLA OSÓB DOROSŁYCH +18

christianSchloe

Christian Schloe

Po drugiej stronie powiek

 

 Po drugiej stronie powiek, 

gdzie akcję toczy sen 

przychodzi do mnie człowiek

- jest dla mnie niczym tlen.

 

Po drugiej stronie powiek

od chwil zaledwie stu 

nieznajomy człowiek 

kołysze mnie do snu.

 

Po drugiej stronie powiek, 

gdy dookoła zmierzch

zaskarbił miłość sobie,

do ust się zbliżyć chce.

 

Po drugiej stronie powiek 

miłostki czułe śnię.

Ktoś trzyma moje dłonie

i szepcze : – Kocham Cię.

 

Po drugiej stronie powiek 

- chcę zostać właśnie tam,

gdzie jest mi bliski człowiek

i gdzie  euforia trwa.

 

Sexy woman in lace eye cover and red lips with young lover

Dotyk

Niech Pan me ciało pieści,
proszę miłego Pana.
Wącha, dotyka, całuje
przez szept nocy
do ekstazy rana.

Niech Pan mnie smakuje
a ja …
Ciepłem piersi będę otulać
a Pan …
je chwyci tak energicznie,
by łapczywie ustami przytulać.

Pana spojrzenie
jest takie magiczne,
że budzi we mnie marzenie,
by dotykaną być najczulej.

Przez falę gorącą płynie spełnienie

Prędko!

Zdejmij Pan koszule!

 

pożeczka

Dotyk II

Nic tak nie boli jak dotyk

zadany gwałtem tęsknoty.

 

 

 

 

obraz - Egon Schiele

obraz – Egon Schiele

Obłaskawianie

Rękoma kreślisz kształt
swojego przedmiotu pragnień.
Nie szukasz symetrii –
krzywizny smakują lepiej.
W wieczornej wyobraźni
podążasz za ruchem bioder,
zahaczając o brzeg snu…
Na ostrych skałach
rozbijasz kruche marzenia…
Zapragnąłeś wrócić i zdobyć
mnie jeszcze raz.
Budzisz się gwałtownie
i próbujesz zapamiętać sen.      

 

 

obraz - Ryszard Winczenko

obraz – Ryszard Winczenko

Pocałunek

Delikatnym wyrazem pożądania
rozpraszasz złe zaklęcia i czary.
Nasze duchy jednoczą się
w pasyjnym rytuale.
Nadajesz mi niezwykle życiodajną moc
jednym pocałunkiem -
tchnieniem duszy
serca spajasz w miłość
pragnąc uniesień w szale.

 

10363542_495529733923997_7474289174391560787_nLubię

Lubię powracać
do naszych przestrzeni,
do pijanych brzóz.
Widzieć, słyszeć i czuć.

Lubię podążyć
za Twoim pragnieniem,
cieszyć widokiem,
gdy spijasz soki z ud.

Lubię gdy wołasz
palca skinieniem,
wymowną ciszą.
Gdy szepniesz :
– tak mi rób…

Lubię, gdy klękasz
do wspólnej modlitwy,
a ja doznaje
boskich kilka razy.
Lubię, gdy twarz
naga od brzytwy
zbłądzi w moje
mistyczne ekstazy.

Lubię zwyczajnie
być każdą przyczyną
chemicznych wiązań,
fizycznych reakcji.
Lubię normalnie
być Twoją dziewczyną,
ekstra pociągiem
do właściwej stacji.

Lubię kiedy kwiat
kobiecości zraszasz
i w jądrze rozkoszy
zanika logika.
Lubię, gdy pod skrzydła
mnie swoje zapraszasz.
I odlatuję
gdy Tobą oddycham.

 

interpunkcjaInterpunkcja

z fizycznego punktu widzenia

Zwilż niecierpliwe palce,
by w sztuce kochania przewrócić stronicę.

Zanurkuj w średniki,
niech koronka rozkoszą szeleści.
Wejdź na mój szczyt po drabinie,
w której szczebli już nie zliczę,
gdy językiem poprawnej polszczyzny
przecinek będziesz pieścił.

Pomiędzy wersów szyny
wsuń powagą spocony intelekt
i zostań wykrzyknikiem
w skropionym poezją grzesznym ciele.

Bądź pierwszym i ostatnim
współautorem treści, który
wypełni we mnie wszystkie
ukryte 
cud przestankowe dziury.

Wstrzel się w soczystą pointę,
gdy znaki interpunkcyjne Ci obce,
– nadaj mi rytm i akcent
Zatrzymując język na kropce.

Ps.
A tak pomiędzy nami
bez zbędnego cudzysłowu
w przytulnym nawiasie 
mam ochotę … Znowu!
Po dwuznaczności
wielokropka
w podaniach bez liku
stworzyć nowe słowo.

Tylko postaw pióro
raz jeszcze 
na świeczniku.

 

 

 

 

Roberto Ferri

Roberto Ferri

Andromeda

W amfiteatrze wyostrzonych zmysłów,
w zgiełku skandujących pragnień
daj się wciągnąć w grę poetyckich słów
lub choć dramat na erotyk zamień .

Ucho wyłapuje łańcuchów zgrzyty,
uwalniasz ze stresów dnia twarz
usta spowite jękiem, oczy zachwytem
i wielką ochotę na główny angaż masz .

Głodny żaru, który głęboko drzemie
karmisz się ciałem oblanym grzechem.
Ujarzmiasz smoka – niewoli brzemię,
mieczem z przyśpieszonym oddechem.

Perseuszu, spisałeś się na medal!
W jednej rozkosznej chwili cała galaktyka,
jej gwiazdy i królowa Andromeda,
budzą się do życia zanurzone w dotykach.

 

znajdzZnajdź klucz

Dotykaj gdzie chcesz,
całuj i bierz.
Mocno trzymaj za dłoń,
kochaj i sobą chłoń.
W mdławym świetle księżyca
wspólne fantazje przemycaj.
Znajdź klucz do serca
otwórz nim duszy wrota,
porwij niczym wiatr,
którym miota tęsknota.
Uwolnij smoka,

ugaś pragnienie,

pokaż, że kochasz  

prawdziwe szalenie.

 

 

Ryszard Winczenko

Ryszard Winczenko

Dekret ust

Biała suknia rozświetliła bezsenną noc
wdzięcząc się w poświacie księżyca.
Skąpałeś w jeziorze życia mego mrok
przeglądając się zachłannych źrenicach.

Podaruj mi smak mokrych warg
nim zbudzi nasze pragnienia chłód.
Naciągnij zmysłów delikatną strunę
zgodnie z zapisem sercowych nut

a złożę na Tobie pieczęć dekretem ust,
niech będzie to moja przysięga.
Wypełnię szaleństwem resztę nocy i dni
tańcząc w deszczu w białych sukienkach.

 

sukienkaBurza

Stęskniona silnych ramion tak
przymykam rozmarzone oczy
– już czuję ust grzesznych smak.
Och, gdybyś mógł to, co ja poczuć.

 

 

Wyobraźnię rozhuśtała burza,
sukienkę porwał namiętności prąd,
w kałuży rozkoszy się nurzam.
Myślałam, że przyjdziesz. No, co ?

Złudzenia wraz z Tobą prysły,
psotny wiatr kołysze nagimi biodrami,
mocnym podmuchem pieści zmysły,
choć niegdyś hulał pomiędzy nami.

Gniewne spojrzenie w zdjęcie ciskam.
By ugasić pragnienie modlę się o deszcz.
Wczoraj tonęłam z rozkoszą w uściskach
a dziś białą sukienkę zmoczył strumień łez.

 

11219350_693527750790860_4281967307891886109_nOrgano-leptycznie

Schowaj moje troski
do szafy organowej.
Niech rozbrzmiewa
akustyka
ust spragnionych
pocałunków.

 

 

Posadź niczym królową
na kontuarze,
wczytaj się w partyturę,
na pięciolinii dwóch
pełnych nut
w mlecznym barze.

Odszukaj kreskę taktu,
by rozbudzić dynamikę,
sprawdź zapis metrum
miarą gorących szeptów.

Zagraj językiem preludium,
niech zapiszczy wena,
odtwórz dźwięk zmysłów,
chcę poczuć
pragnienie miłości
jak u Sand i Chopina.

Niech zatańczą marzenia
splecione w ciał suicie,
zaklęte w ruchu
spragnionych dotyków
niecierpliwych rąk.
Byśmy miłością spłonęli
od ognia namiętnego
w ekstazy szczycie.

Szepty zabrzmią akordem,
wzbogacą barwę ognia,
wzmocnią każdy ton,
każdy wspólny dźwięk,
wydobędzie ze mnie
skryty na dnie duszy
zachwytu jęk.

Połączmy się
w trakturze
sześćdziesiąt kilka razy,
fugując w orgazmy.
Naciśnij głębię duszy,
rozbudź we mnie fantazję,
uśpij moje marazmy.

Trącaj moje dzwonki,
ustaw miech pomiędzy
wydatnymi piersiami,
ścisz wyznania ton,
by usłyszeć moją
pieśń nad pieśniami.

A teraz odwróć mnie
by różowe zwieńczenia
się postarały
i wydobyły pisk pożądania
rytmicznie uderzając
o manuały.

Ps.
A jeśli Cię oczaruje
zaczarowana flecistka
któraś
i rozdupczy Ci organy.
Wiedz, że spłonie
miłości partytura,
i przepadniesz w iluzji
mój ukochany.

 

 

tęsknoW Twoich ramionach

Tęsknię za spacerem Twoich palców
po ścieżkach fizycznego spełnienia.
Otocz mnie silnym ramieniem,
zetrzyj deszczem z ust

ślady cierpienia.

Chcę zapachu skóry,

którym będę kołysana,
chcę ciepłem serca być szczelnie otulona.
Podaruj mi całą noc

od zmierzchu do rana
przespaną szczęśliwie

w Twoich ramionach.

 

10647128_540044682805835_3355951601867670045_nWilk i owca

Ostrzegali owcę,
że wilk sprowadzi
ją na manowce
a tymczasem …
Wilk syty i owca cała.
Pożerał ją zawsze,
kiedy tylko chciała

 

 

olga prokop

olga prokop

Pociąg w bezsenność

Pieszczę fantazję swojej krainy
przemierzając głębiny wyobraźni.
Od Tamagaskaru po endorfiny
nie raz przekraczając granicę jaźni.

Korzystając ze zmysłowych środków lokomocji
wędruje samotnie, pociągiem po szynach z ud.
Docieram do szczytów własnych emocji,
do stacji, gdzie erotyczny ściera się cud.

Napędzona parą z emocji lokomotywa
ruszyła spragniona w szalonym pędzie.
Do odkrywania szczytów mnie wzywa
pędząc po stacjach póki nie zdobędzie.

Pędzi nieposkromiona, tak gwałtownie
jakby pragnęła wpaść w urwisko.
Szyny z pędu drżą śmiało i cudownie.
Otwarte już prawie na wszystko.

 

Krzysztof Seński

Krzysztof Seński

Kuźnia rozkoszy

Pragnął na swych palcach
tkać jedwabną nić z jej złotych włosów,
więc kuł żelazo póki gorące.
Zapragnął zostać kowalem jej losu.

 

 

Całymi dniami pisał do niej listy.
Nocą rozmarzony, spracowany kowal
kuł w swoich lubieżnych myślach,
jej apetyczne krągłości i twarzy owal.

Przywiązał łańcuchem myśli,
klucz od kłódki starannie schował,
każdym uderzeniem młota
rozkosz w kuźni wciąż potęgował.

Rozpalił wśród ud palenisko,
rozgrzał spragnione ciało do czerwoności,
by zatopić w niej swój miecz,
zatonąć w czułych objęciach  po całości.

Wrzały w ekstazie ich ciała.
Uwięziła go pomiędzy ud kleszcze,
miecz , wypuścił ciekłą stal,
a ona głodna domaga się jeszcze.

Rozmarzył się kowal – mogłaby …
Zostać kruszcem najcenniejszym w kuźni
lecz inny młot już ją kształtował.
Kowal za długo zwlekał, trochę się spóźnił.

 

 

mkapuścińska

mkapuścińska

Bierz mnie tatarze

Bierz mnie tatarze,
bo gotuje się w mym garze.
Ty dzikusie,
ulegnij pokusie.
Zrobię wszystko co mi każesz

Nic bardziej nie pasuje do Tatara,
choć zbyt dużo czasem jaram.
Setka,
Poetka,
Trochę śpiewu i gitara.

A więc … bierz mnie tatarze,
uwiedź mnie wódką przy barze
Będę twoją niewolnicą,
anielicą i diablicą.
Zanim północ wybije na zegarze.

Nie przyszło mi do głowy,
że tatar jest zbyt surowy.
Nie chce mnie?
Nie, to nie!
Dalej ruszam na łowy.

 

10259772_495520470591590_3155073525232394073_nPopłyniesz?

– Odważysz się podjąć wyzwanie?
Uciszysz morze? Popłyniesz?
Będziesz targany przypływami,
Lecz nie boj się, nie zginiesz!

Wśród mokrej, puszystej piany
Głodnymi palcami szukasz orzecha.
Dopłyń tratwą do Tamagaskaru,
– tam Cię zwycięstwo czeka .

Tak więc przemierzasz
mojej wanny głębiny
gniotąc pierś w dłoni
jak kulkę z plasteliny.

Suniesz kanałem rozkoszy
swoim niszczycielem.
Podpływasz i już mnie masz
i  zdobywasz razy wiele.

 

Całuj mnie, całuj

Całuj rączkę, kark mój całuj
- pieszczot mi nie żałuj.
Całuj piersi i ramiona
- niech z miłości konam.
Z ust zliż czerwień całą
i … Pozostaw czystą, białą.

 

 

Alina Sibera

Alina Sibera

Jesteś jak słońce 

Nie wiem czy to od słońca
czy z tęsknoty płonie
moje ciało pół nagie

paradujące

po balkonie.
Rozwarłam nogi i liczę,
że słońce…
Wypełni mnie

po najgłębsze tajemnice.

 

Powrót Króla

Nie witał do niej
od kilku dni
aż nagle stanął
tuż u jej drzwi.
Udami jak pasem cnoty
oplotła jego klejnoty.
– Królu, mój królu,
pieść mnie do bólu.

 

gniew oceanuGniew oceanu
Raz przyjemna i ciepła,
raz zimna i okrutna.
Potrafię zburzyć spokój
i dobrze głowę zmyć.
Nieprzychylne to światło
lecz prawda smutna:
- nie umiem wobec Ciebie obojętną być!
Nie powstrzymam emocji głośnego szumu
- zbyt wartkim strumieniem płyną.
Nie do okiełznania dla marynarzy tłumu,
gdy są kierowane potężną miłości  siłą.
Z szyderczym uśmiechem szepnę na ucho Panu
- zmąciłeś spokój w stawie pomimo próśb i starań
wywołując potężny we mnie gniew oceanu.
Więc się przekonasz, co znaczy Niagara.

Wypuszczasz niszczycieli i przykrości pełne łodzie
lecz żyć beze mnie nie umiesz – przyznaj!
Bądź Pan z sercem i z sumieniem w zgodzie
inaczej osiądziesz na tłumionych uczuć mieliznach.

Może nadejdą jeszcze szczęśliwe dla nas noce,
choć zbraknie na czarnym bezkresie księżyca.
Może będę podnosić się i opadać w uniesień zatoce,
by energią wodnego żywiołu ziemię w płodność zasilać.

Może szepniesz na ucho – kocham Cię Meg
w przesmykach ud sprawdzając lepkość i ciecz,
a ja… będę rozbijać dwie fale o serca brzeg,
by w przypływie życia wypluć zatopiony miecz.

 

 

alchAlchemia miłości
I stało się coś, 
co nie zdarza się co dzień…
Przeniknęła mnie rzecz subtelna
uszlachetniając ołowianą naturę.
Zjednoczyła ciała, dusze i serca
w zmysłowej wspólnocie.Przybiera paletę wrażliwości
przechodząc emocji alchemię.
Z łańcucha tęsknoty
serce wyrywa się nieposłusznie.
Duszę się, gdy braknie Cię przy mnie.
Tak! To objawy miłości.Nasza miłość jest darem, 
tchnieniem od życia zesłanym.
Mistrzowie słowa, 
a jednak … Potrafimy bez słów
nadawać na jednej fali.

ambroAmbrozja
Za paznokciami został ślad
niedopieszczonych fantazji,
więc spragnionymi rękoma
sięgasz po smaki ambrozji.Maliny prosto z krzaka
- słodkie, choć spocone słońcem 
i nęcący w nos zapach,
przez który szaleje serce.Jednym spojrzeniem omiatasz
kosz zakazanych łakoci.
Ambrozję palcem wyjadasz,
by apetyt mój wyostrzyć.

 

P_20170202_155518_1Kosmiczny głód

Przez uda rozwarte na oścież
niczym drewniane okiennice
uwalniam aromat miłości
i kuszę nieodkrytym kosmosem.

Dłoń błądzi w tunelu zdarzeń, 
w niezbadanej dotąd otchłani
i wpada do czarnej dziury 
nie chcąc się wydostać za nic.

Wyważam eksplozją euforii
zbyt ciasne zmysłów korytarze,
gdzie zegary tracą znaczenie
na korzyść wyuzdanych marzeń.

Cierpię na kosmiczny atak głodu,
kiedy opadły opary złości.
Proporcjonalnie zaschło w gardle
do wzrostu pragnienia emocji.

 

setkapoetkaDrżę  

Jest mi zimno, drżę
albo to Ty …
Drgasz we mnie cały

będąc jedynie westchnieniem,
muzem niedoskonałym.
Mógłbyś mnie ogrzać 
jednym dotykiem
jednym wspólnym oddechem.
Mógłbyś opuszkiem palca

doprowadzić
do zatarcia naszych granic.
Lecz nie chcesz być odkrywcą.
Nie chcesz, za nic.
Potęgujesz głód 
wywołując drżenie z nienasycenia.
Ikrzą nawet spojrzenia między nami,
choć Ty w emocjach zimny jak lód,
niezachwiany niczym skały.

Rozpal pożar pocałunkiem,
bezszelestnie pod kołdrę wsuń dłonie,
tak by w eksplozji pragnień
zabawić się w dwa ognie.
W naszym jutrze jeszcze półmrok,
nasączony cierpkim pragnieniem
Jest mi zimno, a Ty …
Okrywasz mnie jedynie cieniem.

 

Kołysana szmerem wzajemnych skarg
zasypiam samotnie w zimnej pościeli,
chłód pieści mój zmęczony kark
już od poprzedniej niedzieli.

 

 
 
 
 

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA 

 

 

Agnieszce Osieckiej, wielkiej damie piosenki, niezłomnej satyryczce, mistrzyni słowa – Magdalena Kapuścińska

z12631538QAgnieszka-Osiecka-620x420
Standardowy

Agnieszka_Osiecka__1987U pana Boga w ogródku  

Skrzętnie chowała na dno szuflady
wszelkie niepowodzenia.
W sercu silnie zakotwiczone zdrady,
ból nie do zniesienia.
Była roztańczoną iskierką w tunelu,
rozpalała zmysły i ciała.
Garstka jej nienawidziła, kochało wielu
– tak ich oczarowała.

z12631538QAgnieszka-Osiecka-620x420Dziś u Pana Boga w ogródku
w kapeluszu słomkowym
pieli duszę ze wszystkich smutków
upuszczając pamięć z głowy.
W pamięci utknął zapach z rana,
świeżo skoszonej trawy,
smak zdradzieckiego szampana
Osieckai inne ziemskie sprawy.

Zabiła czas, uśpiła cierpliwość,
umierała z emocji głodu,
Pragnęła poczuć, co znaczy miłość…
Aż trafiła do rajskiego ogrodu.
Dusza od łez moknie
a on samotny, białych ramion spragniony
co wieczór płaci w oknie
wystawiony za miłość rachunek słony.

Osiecka3

* Wielkiej damie piosenki, niezłomnej satyryczce, mistrzyni słowa – Agnieszce Osieckiej w dwudziestą przykrą dla całych pokoleń rocznicą śmierci ( zm 07.03.1997r.)

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

W Gazecie Kulturalnej nr 3/2017  znajdziecie Państwo także moje wspomnienie o Agnieszce Osieckiej. Zapraszam do lektury !

link do pobrania gazety
http://gazetakulturalna.zelow.pl/index.php/biezacy-numer-3

link do artykułu
http://gazetakulturalna.zelow.pl/images/stories/pdf/3_2017_19.pdf

link do dokończenia
http://gazetakulturalna.zelow.pl/images/stories/pdf/3_2017_24.pdf

 

 

Wybrane wiersze miłosne

w Twoich ramionach
Standardowy

Kiedy gasną światła

Kiedy gasną światła dnia

i noc przykrywa nas mrokiem

pozwalam, by moje „ja”

ciszą zapukało do okien.

Wtedy… Tonę

we wczorajszych umizgach

zaślepiona pragnieniem,

ogłuszona pochlebstwem.

Szaleńczo zakochana bez granic

Daremnie, bez sensu.

Na nic!

 

Świt

Nawet najkrótszy
nasz wspólny świt
wart jest każdego zachodu…

 

Kamyk

Znalazłeś mnie na straganie rozmaitości.

Intuicyjnie wyciągnąłeś rękę

po kamyk uwięzionych skrajnych emocji.

Strzegłeś mnie jak źrenicy oka

przekonany, że jestem prawdziwym diamentem

wśród miliona tanich podróbek.

Ściskałeś mocno w dłoni…

Lecz potknąłeś się o nieprzychylność losu

oślepiony blaskiem cyrkonii.

Wypadłam z Twoich rąk

– przepadłam jak kamień w wodę.

 

Oblicze miłości

Wobec jej oblicza stajesz się głupcem.

Eksplozji uczuć przewidzieć nie sposób,

ani dwóch światów ujrzeć pogranicza.

W jednej chwili …

Z bogacza stajesz się biednym kupcem.

Nie pojmiesz miłosnej magii,

choć w mądre zwoje ubrany.

 

Wobec oblicza miłości stajesz się nagim.

 

Drżę  

Jest mi zimno, drżę

albo to Ty …
Drgasz we mnie cały

będąc jedynie westchnieniem,
muzem niedoskonałym.
Mógłbyś mnie ogrzać 
jednym dotykiem
jednym wspólnym oddechem.
Mógłbyś opuszkiem palca doprowadzić
do zatarcia naszych granic.

Lecz nie chcesz być odkrywcą.
Nie chcesz, za nic.

Potęgujesz głód 
wywołując drżenie z nienasycenia.
Ikrzą nawet spojrzenia między nami,
choć Ty w emocjach zimny jak lód,
niezachwiany niczym skały.

Rozpal pożar pocałunkiem,
bezszelestnie pod kołdrę wsuń dłonie,
tak by w eksplozji pragnień
zabawić się w dwa ognie.

W naszym jutrze jeszcze półmrok,
nasączony cierpkim pragnieniem
Jest mi zimno, a Ty …
Okrywasz mnie jedynie cieniem.

 Kołysana szmerem wzajemnych skarg
zasypiam samotnie w zimnej pościeli,
chłód pieści mój zmęczony kark
już od poprzedniej niedzieli.

 

Wyrazy miłości                                                     

Serce przekazuje wyrazy miłości

bez użycia słów.                          

Cichy język

otwartych na siebie dusz.

Zmysł prowadzi ich w wieczność

zatapiając w głęboką więź.          

 

Bądź moim aniołem

Bądź moim aniołem ,
skryj mnie pod swymi skrzydłami.
W moje serce zranione i gołe
tchnij życie  złotymi ustami.

Odkryj ze mną przeznaczenie,
poczęstuj różowym promieniem miłości.
Bądź moim aniołem, bądź natchnieniem,
niech szczęście u wrót serca zagości.

Bądź moim aniołem stróżem.
Przed złymi ludźmi ochroń mnie.
Odsuń ode mnie chmury i burze.
Nie odmawiaj, nie mów „NIE”.

Bądź moim aniołem, służ mi pomocą,
spróbuj uśmiechem radość mi dać.
Otul ciepłem gdy zmarznę nocą,
podaruj mi powód by rankiem wstać.

 

Zimowy poranek                       

Myśli tańczą ze wspomnieniami

w szaleńczym korowodzie.    

Po wyczerpujących pląsach

daje znać o sobie nostalgia. 

Tuli mnie w ramionach cisza.     

Duchota samotności utrudnia zasypianie.  

Projekcje sztucznie utrzymują przy życiu.                           

Lustra duszy zaparowały,    

smutek skroplił się w kącikach.                        

Zimowy poranek

miał być preludium miłosnego uniesienia. 

Ale nie jest!                                   

Bo Ciebie w nim nie ma.

 

Zapach mężczyzny           

Otulasz moje zmysły                  

niczym ulubione perfumy         

potem… Ulatniasz się jak sny.   

 Łaskoczesz w nos wspomnieniem.

Czasem gdzieś wyparujesz,  by

niespodziewanie

przypomnieć o sobie feerią uczuć.    

Bywa, że mam ochotę 

zamienić słodki sentyment,

dyskretną obecność i nachalny wdzięk

 na coś bardziej szalonego.                                  

Wśród nowości  rynkowych

szukam feromonu,

 który mnie zniewoli. 

Wytrzymałość Twoją testuję 

zachwycam się nieśmiało. 

 

Lecz zawsze sięgnę koszulę

- to zapach  mężczyzny,

którego teraz mi  brakuje.  

 

Dotyk II

Nic tak nie boli jak dotyk

zadany gwałtem tęsknoty.

 

Pocałunek

Delikatnym wyrazem pożądania
rozpraszasz złe zaklęcia i czary.
Nasze duchy jednoczą się
w pasyjnym rytuale.
Nadajesz mi niezwykle życiodajną moc
jednym pocałunkiem -
tchnieniem duszy
serca spajasz w miłość
pragnąc uniesień w szale.

 

Lubię

Lubię powracać
do naszych przestrzeni,
do pijanych brzóz.
Widzieć, słyszeć i czuć.

Lubię podążyć
za Twoim pragnieniem,
cieszyć widokiem,
gdy spijasz soki z ud.

Lubię gdy wołasz
palca skinieniem,
wymowną ciszą.
Gdy szepniesz :
– tak mi rób…

Lubię, gdy klękasz
do wspólnej modlitwy,
a ja doznaje
boskich kilka razy.
Lubię, gdy twarz
naga od brzytwy
zbłądzi w moje
mistyczne ekstazy.

Lubię zwyczajnie
być każdą przyczyną
chemicznych wiązań,
fizycznych reakcji.
Lubię normalnie
być Twoją dziewczyną,
ekstra pociągiem
do właściwej stacji.

Lubię kiedy kwiat
kobiecości zraszasz
i w jądrze rozkoszy
zanika logika.
Lubię, gdy pod skrzydła
mnie swoje zapraszasz.
I odlatuję
gdy Tobą oddycham.

 

Dekret ust

Biała suknia rozświetliła bezsenną noc
wdzięcząc się w poświacie księżyca.
Skąpałeś w jeziorze życia mego mrok
przeglądając się zachłannych źrenicach.

Podaruj mi smak mokrych warg
nim zbudzi nasze pragnienia chłód.
Naciągnij zmysłów delikatną strunę
zgodnie z zapisem sercowych nut

a złożę na Tobie pieczęć dekretem ust,
niech będzie to moja przysięga.
Wypełnię szaleństwem resztę nocy i dni
tańcząc w deszczu w białych sukienkach.

 

W Twoich ramionach

Tęsknię za spacerem Twoich palców
po ścieżkach fizycznego spełnienia.
Otocz mnie silnym ramieniem,
zetrzyj deszczem z ust ślady cierpienia.

Chcę zapachu skóry, którym będę kołysana,
chcę ciepłem serca być szczelnie otulona.
Podaruj mi całą noc od zmierzchu do rana
przespaną szczęśliwie w Twoich ramionach.

 

Euforia

Wiedziona przez tęczowy ogród
ze zmrużonymi od słońca oczyma
nie widzę wiele lecz miętowo czuję
jak dłoń moją pieszczotliwie chwytasz.

Czuję niezwykłą woń kwiatów dookoła,
odkrywam feerię szczęśliwych zapachów.
Wiatr huśta myślami po fantazji polach
– brnę w ogród rozkoszy pozbawiona strachu.

Za Tobą aniele podążam radosnym krokiem,
ściskając w obu  garściach zaufanie,
by poczuć miłość przed życia mrokiem.
Powiedz  jak nazwać  euforię? Zakochaniem?

 

Zapach królowej

*fragment

Rozpromienieni uczuciem
w grudniowym spleenie,
król z królową tańczą tango.
A razem z nimi
ogień w kominie.
W czerwonej sukni,
na wysokich szpilkach
porusza się zgrabnie
niczym zalotna łania.
Z każdym krokiem w tangu
rąbek tajemnicy
przed królem odsłania.
Z pierwszą nutą tanga
zapada królowi do głowy
zapachowa nuta królowej
– olejek sandałowy.
Nozdrza czule trąca
jaśmin, róża, paczula.
Ten zapach go pociąga,
zmysły pieści, węch otula.
Skłaniają się ku siebie ich serca
u zetknięcia monarszych głów.
Posłała mu promienny uśmiech
po tęczy z czułych słów.
Wystarczył zapach, mała iskra
i nastąpiło porozumienie dusz,
serca jednym rytmem zabiły,
jedno spojrzenie i stało się już.
Ich spojrzenia rozpalone jak świece,
roztańczone cienie głodne dotyku
z pasją jak  węże się wiły.

 

Jednorożec

Niegdyś dziki jak mustang,
szaleńczy, porywczy,
bez samokontroli…
W pobliżu królowej łagodnieje,
zasypia,

poddaje się jej woli.
Skuszony słodkim

z rąk królowej granatem,
przelał bez reszty

 morze niewinnej miłości.
Wobec królowej

stał się bezbronny zatem.

Choć pocą się i krzywią z zazdrości
dworskich dam i magików skronie
nie da się im jednorożec schwytać,
ukazuje się tylko królewskiej matronie.

 

Wiosna

Słońce zagościło w moim sercu,
Zaprószyło ogień od środka.
Iskrzy tak wielkim uczuciem …
Usta  pieści jak beza słodka.

I choć serce zamknęłam przed światem
złociste słońce żelazne drzwi stopiło.
I choć myślałam, że serce zmrożone
poczułam w nim ciepło, że aż miło.

Rozjaśniło moje zachmurzone myśli,
stopiło lód emocji promieniem gorącym.
– Wcześniej nikomu się to nie udało
choć próbowali na sposobów tysiące.

Brzemienna natchnieniem

Gdzieś w Trójmieście na balkonie
królowej Magnes serce  płonie.
Szukając ratunku, wołając – pomocy!
– Rzuca się naga z balkonu po nocy.
Licząc, że Muz rozłoży dla niej dłonie.
-wszak  był jej to  winien.
Pośpiesznie złapać ją powinien
zanim rozpęta alchemiczną burzę,
nie mogąc czekać ani chwili dłużej.
Więc stanął Muz u balkonu niczym Romeo.
I cóż mogło być dalej ?
Spłodzili wspólnie mistrzowskie arcydzieło.
Zbudził go księżyc znikający o świcie,
puentując:
– ależ namieszałeś w poezji kobicie!
I odszedł Muz wielce zawstydzony
poszukać innej … poetycko płodnej żony.
A ona brzemienna w jego na…tchnienie
rodziła dalej filozoficzne kamienie.

 

Północ- Południe

Południe ustawia igłę magnetyczną,
by namierzyć w Północy siłę kosmiczną.
Azymut w kompasie właściwie wyznacza,
na północne terytoria z impetem wkracza.

I za chwilę zacznie się starcie,
Południe na Północ ma parcie.
I z uśmiechem łaskawej fortuny
zderzą się dwa tak różne bieguny.

Czekam niecierpliwa okrutnie,
aż zderzy się Północ z Południem.
Gdy Północ księżycem noc ścięła
Południe zabrało się do dzieła.

Wytoczyła niebezpieczne, miłosne działo,
skąpała w morzu rozkoszy północne ciało.
Krew w Północy się zagotowała i wrzała,
rozpalona Południem o łaskę prosiła omdlała.

Choć toczyli wojnę na śmierć i życie,
tak naprawdę kochali się cały czas skrycie.
Stała się Północ miejscem gdzie najgoręcej
rozżarzone ciało, prosi o garść miłości więcej.

 

 

Gdzie dom Twój królu

Nie dom Twój, gdzie zamek stoi
i pilnuje go rycerz w zbroi
lecz tam gdzie wierna królowa czeka
męża na koniu wracającego z daleka.

Nie dom Twój tam, gdzie owoc się mieni
lecz na Twój widok dziewczę czerwieni
spragniona silnego  dotyku miłości,
– jej tęsknota dowodzi Twojej wielkości.

Nie dom Twój tam, gdzie matka woła,
lecz tupot małych stóp dookoła.
A najpiękniejszy widok każdego ranka
– na Twym ramieniu  śpiąca kochanka.

Tu jest Twój dom, dom ukochany,
gdzie gotów żeś spędzić  żywot swój cały
dziękując Bogu za poranki w blasku słońca,
za jej filuterne spojrzenie i miłość bez końca.

 

* Romantykom z butów wyrastają kwiaty,

materialistom zawsze wystaje słoma

 

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

Lubię ...

Lubię …

Brzemienna tchnieniem

Brzemienna tchnieniem

dekret ustw Twoich ramionach

rys. Paweł Chwesewicz

rys. Paweł Chwesewicz

maliny prosto z krzaka