Stąd do wieczności czyli Teresa Gęsiarz w igrzyskach o nieśmiertelność.

teresa
Standardowy

Okładka Teresy printDotyk czasu” to zbiór lekkiej zmysłowej poezji, którą cechuje wysublimowane pióro i metaforyczne frazy. To poezja, której tłem jest motyw przemijania, próba uchwycenia chwili i zatrzymania czasu. „Dotyk czasu” Teresy Gęsiarz to swoista kontynuacja debiutanckiego tomiku „Ulotność chwil”, gdzie poetka próbowała uchwycić najlepsze chwile swojego życia opierając się na wspomnieniach, które poniekąd odgrywały rolę relikwii przeszłości. Tym razem Wolska próbuje wygrać wyścig z czasem, by zdążyć odkryć w sobie pokłady miłości i zasmakować życia zanim zmarnieje w okowach codzienności, co pięknie nam się obrazuje w jej „genezie kobiecości” (str.16) 

najpierw bywasz marzeniem
rozkwitając między matką
a jej łonem

bywasz spełnieniem niespełnionym
lub rodzisz się w bólach
upływem krwi
potrzebnej po to byś mogła żyć

i jesteś naga
bezbronna
matowa jak nieoszlifowany diament
lecz jesteś

oddychasz spokojem miłości ofiarowanej
zanim zrozumiesz zagubienie
codzienność mijając bezszelestnie

przepłacisz rozczarowaniem
własną nieświadomość
by pojąć jak kobiecość
jest bolesna

lecz oddasz się
ubrana w czasu potrzebę
w dłonie szlifierza
który podkreśli wartość twą
dotykiem skrzydlatym
wprowadzi w atelier żądzy posiadania
i albo doda blasku
albo spartaczy

oddechem skradzione pokochasz noce
czując zapach i smak namiętności

zanim się obejrzysz
życie nagle minie
zostawiając w pamięci
wspomnienie kobiecości

patrząc w lustro przemijania
zapłaczesz jak dziecko

zadrżą szeptem słowa
dogasając w agonii
opadniesz jak liść suchy
z drzewa powszedniości
blask zniknie
gdy ciemność ostatni dzień
pochłonie

Każdy wiersz to ułamek duszy autorki, który składa się na jej bogate w niezwykłą wrażliwość wnętrze. Do tych subtelnych liryków zechce się wracać wielokrotnie za każdym razem odkrywając ich sens na nowo. „Dotyk czasu” to świat kobiecych westchnień o przemijaniu życia, nietrwałości uczuć, miłości i zagubieniu w labiryncie myśli. Tomik ten można traktować jako swoisty dziennik kobiecych zmagań z egzystencją. Poetka obrazuje nam swoje zauroczenia, rozstania, samotność i odrzucenie. Jest to lektura obowiązkowa dla nieszczęśliwych kochanków i osamotnionych ludzi.
Poetka bardzo dosłownie poprzez starannie dobrane metafory obrazuje podjęty w jej twórczości problem starzenia się, utraty urody i sił witalnych. Po przestudiowaniu książki z grubsza dostrzegamy melancholijny temperament autorki, którego skala emocji jest szeroka. Kruchość istnienia niemalże udręcza psychikę autorki która zmaga się z wewnętrznym bólem. Niniejszy zbiór to liryczny manifest kobiety w schyłkowej fazie, która
obnaża przed czytelnikiem swoją bezsilność wobec praw natury. Wszystko przemija z wyjątkiem miłości Boga. Czym wobec wiecznej miłości jest wszystko inne? Kpiną,
iluzją i marnością. Nic nie jest nam dane na zawsze. Im prędzej pogodzimy się z Bogiem, tym lżej nam przyjdzie umierać.
Zgodnie maksymą starożytnego poety Horacego ars langa, vita brevis (sztuka trwa długo, życie krótko), wnioskować można, że to właśnie poezja może zapewnić poetce nieśmiertelność i sławę u potomnych. Czyż to właśnie nie twórczość ocala człowieka przed całkowitym zapomnieniem i przemijaniem? Życzę tego autorce „Dotyku czasu” z całego serca przypominając jednocześnie, że po największych bohaterach zostaje jedynie popiół. Po nas poetach zostają spisane myśli.

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

* więcej o książce „Dotyk czasu” T. Wolskiej Gęsiarz w zakładce Biblioteczka Tamagaskaru

W poszukiwaniu siebie. Najnowszy tomik Magdaleny Kapuścińskiej

W poszukiwaniu siebie - Magdalena Kapuścińska.  Redakcja, adiustacja i posłowie Jarosław Petrowicz
Skład i łamanie tekstu Magdalena Kapuścińska, projekt okładki - Magdalena Kapuścińska, oprawa graficzna okładki - Agnieszka Owczarzak, Wydawnictwo autorskie Magdalena Kapuścińska/ Wieluń 2017/
ISBN - 978-83-941741-4-9
Publikacja objęta mecenatem:
Pana Andrzeja Stępnia
- Starosty Powiatu Wieluńskiego
oprawa miękka/ 52 str/ format A5
Standardowy
Magdalena Kapuścińska Poetariat 2017

Magdalena Kapuścińska
Poetariat 2017

Drodzy Czytelnicy

Właśnie ukazał się mój najnowszy tomik poezji                    

„W poszukiwaniu siebie”.

Myślę, że przypadnie Wam do serc, ale z pewnością  zaskoczy też stałych czytelników. Szukam, bowiem siebie także w nowych formach poetyckich.

Uwaga. Nie potrząsać i nie rzucać książką! Zbiór wybucha miriadami emocji, może zrobić się gorąco i niebezpiecznie.

W poszukiwaniu siebie towarzyszy mi metaforyczny pies wabiący się Ambicja. Los prowadzi nas po najcięższych przystankach, a każdy etap w wędrówce jest niczym kamień milowy. Brnąc przez irracjonalizm wspinam się na własne szczyty, odkrywam źródła siły i próbuję nazwać wewnętrzny ból. Zmęczona życiem docieram nawet poza granice rozumienia. Przechodząc niejedno piekło szłam nie odwracając się i nie zatrzymując. Upadałam wyczerpana. Umierałam kilkakrotnie by urodzić się na nowo. W końcu znalazłam w sobie siłę, by wstać z kolan i podnieść ludzi na duchu.

Najdrożsi, oddaję w Wasze ręce spory kawałek własnego serca, skrawek duszy i szczyptę umiejętności.  Proszę zaopiekujcie się nim. Całkiem możliwe, że odnajdziecie się na mojej drodze. Nie każdy z Was jednak potrzebuje dotrzeć tam, gdzie ja dotrę jutro. Pamiętajcie, że nie o to do końca chodzi w poezji, by zgadywać myśli poety. Ważne natomiast jest to byście odnaleźli się w swoim wnętrzu. Bo tak naprawdę tylko to jest piękne i prawdziwe. Reszta to tylko iluzja.

W środku niespodzianka dla moich wyjątkowych Czytelników :) Może służyć, jako zakładka lub ozdoba Waszej przestrzeni kultury. Czekam na Wasze opinie i recenzję. Wszystkie opinie będę sukcesywnie umieszczać pod wpisem o publikacji .  

Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami

Magdalena Kapuścińska

 

OPINIE CZYTELNIKÓW 

Kochani polecam Wam dzisiaj nowy tomik jednej z moich najbardziej ukochanych współczesnych poetek. Gwarantuję Wam, że nie przejdziecie obok tych wierszy obojętnie. Kiedy swoje emocje przelewa na papier poetka o kryształowym sercu, wspaniałym poczuciu humoru i naprawdę nietuzinkowej osobowości to nie ma takiej opcji by nie wywarły na Was żadnego wrażenia. A ja mam nadzieję że podzielicie się nimi po lekturze…

Monika Krajewska

„W poszukiwaniu siebie” to tomik niezwykły. Każdy kolejny utwór prowadzi w świat wyobraźni, porusza czytelnika, daje okazję do zadania sobie pytania: Kim jestem? Dokąd zmierzam? Autorka odsłania przed nami swoje przemyślenia na temat otaczającego ją świata, ale również prowokuje do przemyślenia własnych życiowych doświadczeń. Znalazłam w wierszach Magdaleny mnóstwo emocji, których sama doświadczam; od smutku i zwątpienia do nadziei i wiary w sens życia. Szczególnie poruszyły mnie dwa utwory; „Pielgrzym” i „Kim jestem?” Są bardzo osobiste, a jednocześnie przekazują uniwersalną prawdę o każdym z nas. Jak w lustrze możemy w tych wierszach ujrzeć własną duszę. Bo tacy właśnie jesteśmy. Upadamy i podnosimy się wciąż od nowa. Szukamy odpowiedzi w oczach otaczających nas ludzi, a one tak naprawdę są w nas samych. Pomimo zwątpień i burz, ciągle patrzymy w niebo wypatrując tęczy. Wymowa całego tomiku jest optymistyczna. To my sami decydujemy jaki będzie nasz świat. I tylko od nas zależy, czy poniesie nas fala, czy popłyniemy pod prąd w poszukiwaniu tego, co ważne. 
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za chwile zadumy i refleksji.

„W poszukiwaniu siebie” to tomik niezwykły. Każdy kolejny utwór prowadzi w świat.

Marzena Marczyk

,, Wystarczy kupić na wyprzedaży kawałek czyjejś duszy i już jestem… zaczytana po uszy „. Tak jak ja w pięknej, wartościowej poezji mojej przyjaciółki Magdalena A. Kapuścińska.  Madziu wiele można pisać na temat tomiku….Twoja poezja porusza, daje upust fantazji ale również jest podróżą w poszukiwaniu prawdy, wartości i samego siebie…

Ja jestem nim szczerze zachwycona.
Dziękuję ❤️

Dorota Brylska

 i ja się z tym zgadzam w zupełności, choć pochłonął mnie i przeczytałam cały to jednak nie jest to czytanie szybkie. Tutaj się wraca wielokrotnie i zastanawia – czym jest życie i kim jest człowiek …. drogą od narodzenia do śmierci …. bardzo ciekawe wywołuje refleksje i bogactwo myśli… Brawo!!

Nie jedno słowo, nie wiersz, cała zawartość jest Tobą przesiąknięta. W labiryncie blaski i cienie jak u Królowej, na nocne rozważania kim jest człowiek … Bardzo dziękuję, że los zetknął nas bo Anioły są mi potrzebne.. Dziękuję…

Bogusława Chwierut

Polecam powyższy Tomik Poezji, który możecie nabyć bezpośrednio u autorki

Julian September

tomik Magdaleny to wspinaczka na szczyt emocji, ludzkich emocji, jesli można tak powiedzieć. Pozwala nam zastanowić się nad własnym życiem, nad tą pielgrzymką przez znany i nieznany świat, zastanowienia się kim jesteś, dokąd zdążasz ? Autorka nie podaje oczywistych rozwiązań, te dają delikatnie do myślenia . Każdy ma prawo do poszukiwania siebie w tym zagmatwanym świecie i Magda to szanuje , ale delikatnie zwraca uwagę na problemy, chociaż czasem dosadnie  ;)  Magdo jesteś mistrzynią.
Się rozpisałam :) , dziękuję  za cudną ucztę, pozdrawiam serdecznie.

Alicja Wojtowicz

 

 September

Wolna POLSKA. Poezja patriotyczna

obraz - Włodzimierz Kukliński
Standardowy

Wolna Polska! 

Niestraszny głód, zmęczenie i ból
dla tysięcy młodych harcerzy,
choć gnębił ich zza Wisły wróg
i czerwoną zarazę szerzył.
Wielu z nich zaciskało zęby,
szczerząc do złej gry  ładne miny.
Rozrywali bestie na strzępy
w walce o spokój rodziny.

Obraz klęski wyjęty z ramy,
fetorem zwłok śmierdzi powietrze.
Drogę po wolność zapamiętali
– rzeczywistość z serca nie wydrze .
Brzegi Wisły zakwitły kirem,
prawie zburzono nasz dom – Polskę.
Lecz podniósł się kraj z mogiły
zmieciono nam zaledwie cząstkę.

Polak zawsze lgnie do obrony 
na przekór bestialskim mordercom.
Idą po wolność polskie szwadrony 
z żołnierską pieśnią na sercu.
Niestraszne im demony wojny
choć rzeka krwi spływa ulicą.
Pełen wiary choć niespokojny
modli się Polak przy księżycu.

Zadrżał pamięci szyderczy gong
bijąc w polityczny pryzmat.
Kto pamięta, gdy pleni się zło
że celem jest wolna ojczyzna?
Jeden drugiego sprzeda za chleb,
pamięć o wolności przekreśli.
Poeci oberwą kulkę w łeb
za echo patriotycznych pieśni.

Byle by tylko słupek poparcia wzrósł
i wymaganiom plebsu sprostać
zamienią nasz dom w pył i gruz.
Synku. Znów zagrożona jest POLSKA!
Zanim zajrzy ci w oczy strach
lub życia pozbawi śmierć wredna
nie zostawiaj ojczyzny we łzach
– pamiętaj, że matka jest jedna.

w

Patrioci

Na leśnych, warszawskich terenach
donośnie ryczy przerażona syrena.
Bije na alarm, wzywa do boju
braci stojących na straży spokoju.

Choć brakuje broni, im to nie szkodzi.
Chwytają co mają, odważni i młodzi,
by stoczyć o kraj batalię swojego życia.
Wyciągają patriotyzm z cichego ukrycia.

Zarzucają im brawurę, mówią, że idioci.
Czy tak wyglądają prawdziwi patrioci?
Młodość idzie swoim torem, ma swoje prawa,
zwyciężają lub giną nie czekając na brawa.

ⓒ Włodzimierz Kukliński

ⓒ Włodzimierz Kukliński

 

 

 

 

 

 

Matka Polska

Zdeponowane w ziemi jak w magazynie,
poległe w bitwie wciąż dziecinne ciała.
Umarli młodo walcząc o niepodległość
choć matka ich wcale tego nie chciała.

Wcześniej niezastąpiona matka i żona,
przykładnie dbała o dzieci, męża i dom.
Lecz teraz, gdy w żałobie jest pogrążona
łapie za ciężką na swoje ramiona broń.

W szczycie szaleństwa, w głębokiej rozpaczy
biegnie przez las by pomścić swych synów.
Może Bóg im daruje, ona nigdy nie wybaczy 
i nie odpuści, gotowa do ostatecznych czynów.

Choć przyzwoicie na co dzień się nosi,
kiedy trzeba przybiera suknię w militarne barwy.
Obrazu robactwa i krzywd dzieci nie znosi.
Kroczy zdeptać swą stópką gnidy, mendy i larwy.

Jedną nogą zatracona w żałobie, drugą w wierze.
Została sama, męża i synów oddając wojnie.
Choć ręka drży broń na swoje barki bierze
i przystawia do skroni wrogowi spokojnie.

Bezlitosny wróg nie zdając sobie sprawy,
że z matką Polską się nie zadziera.
Krzywdząc jej dziecko ostrzem krwawym
choć o tym nie wie – do piekła się wybiera.

I choć kanalia drogi nie zna do piekła,
niech zacznie się bać, nie drogą trapić.
Z pewnością pośle go matka wściekła
i dopilnuje, by błyskawicznie tam trafił.

I ku wrogowi … na pohybel,
za to, że dziecko nie zrobiło szkoły,
nim podłożyła ogień pod tygiel
owinęła gnidę w czarny arkusz smoły.

 

Magdalena Kapuscinska

Poeci w walce o Niepodległą.

rys. Pawel Chwesewicz
Standardowy

 

Rys. Paweł Chwesewicz

Rys. Paweł Chwesewicz

Poeci w walce o Niepodległą …

 

Nucę pod nosem piosenkę Danuty Rinn, mając na myśli bohaterów Powstania Warszawskiego (1944): Gdzie ci mężczyźni, /prawdziwi tacy, / orły, sokoły, herosy?

Byli to prawdziwi patrioci, którzy nie mieli gęby wypchanej bogoojczyźnianymi frazesami. Przecież nie na tym polega patriotyzm, żeby mówić o tym, że poszłoby się walczyć, lecz walczy się w chwili zagrożenia wszelkimi dostępnymi środkami. Tak właśnie postąpili bohaterowie Powstania Warszawskiego, którzy czynnie wzięli udział w akcjach przeciw nazistowskiemu okupantowi, jednocześnie piórem zostawiając ślad w zbiorowej pamięci narodu o czynach ludzi, którzy zginęli w powstaniu, jak również o obrazie zniszczeń nie tylko stolicy, ale i skrzywieniu psychiki uczestników tego niepodległościowego zrywu, czy też strachu, który nimi miotał. Wystawili świadectwo prawdziwemu bohaterstwu młodych ludzi w obliczu śmierci, przyprawiając jednocześnie gębę naszym ówczesnym sojusznikom. Wśród literatów powstańczego okresu można byłoby wyróżnić poetów: Lecha Strońskiego, Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (Jan Bugaj), Tadeusza Gajcego (Karol Topornicki), Józefa Szczepańskiego (Ziutek), choć to nie jedyni twórcy poezji walczącej Warszawy. Należy również wspomnieć prozaika, publicystę i działacza społeczno-politycznego Juliusza Kadena-Bandrowskiego, który wraz z innym i zginął w Powstaniu Warszawskim. Jako żołnierze Armii Krajowej, zginęli także jego dwaj synowie. Sam Kaden był postrzegany jako następca Stefana Żeromskiego. Jego powieści cechowały się rzetelnością historyczną i faktograficzną, brutalnością, behawioryzmem, naturalizmem i cielesnością. Kaden- Bandrowski ostro atakował elity polityczne i politykę, traktując ją jako brutalną grę interesów i ambicji jednostek żądnych władzy, zaszczytów i bogactw.

rys. Paweł Chwesewicz

rys. Paweł Chwesewicz

 

W 1944 roku literaci strzelali do dziś świszczącymi w sercach słowami, pogłębiając każdym stworzonym z wersów pociskiem pamięć o poległych podczas 63-dniowej nierównej walki o Warszawę. Poezja z czasu powstańczego to liryka, która niesie bolesne emocje i wzbudza litość. Są to strofy pełne bólu, strachu i odwagi. Wiersze i pieśni, które powstawały w głowach powstańców podczas nalotów, świstu bomb, walk czy strzelanin, nie potrzebowały stołu, wygodnego fotela czy złotego pióra. Rodziły się w bólu, ruinach, schronach, okopach, na barykadach na szarych, pozbawionych życia ulicach. Można powiedzieć śmiało, że jest to „czarna perła” kultury polskiej. Pisano, żeby wyrzucić z siebie żal, ból i strach, dodać odwagi, wezwać braci do walki i wołać o pomoc. To wtedy powstała pieśń autorstwa Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego Warszawskie dzieci, nieoficjalnie pełniąca rolę hymnu walczącego miasta:

 Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój, 

Za każdy kamień Twój, Stolico, damy krew! 

Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój,

Gdy padnie rozkaz Twój, poniesiem wrogom gniew!

Echo walki o stolicę rozeszło się po zakątkach świata, a przynajmniej Europy, co sprawiło, że przebywający na emigracji w Londynie poeta Jerzy Pietrkiewicz złapał za pióro i patrząc z innej perspektywy, napisał jeden z najpiękniejszych powstańczych liryków Warsaw Concerto:

Tego koncertu nie nagrasz na żadną płytę, płyta od gniewu pęknie, melodii odpowie zgrzytem.

Tu mówi Warszawa to czterowersowy radiowy komunikat, którego autora nie dało się ustalić. Jest on świadectwem bohaterstwa ludu Warszawy. Pamiętać warto, że ten krótki tekst wzbudził zachwyt sojuszników dla postawy Polaków na tyle, że zmienili swoje podejście do powstania.

 Uwaga! Tu mówi Warszawa! Notujcie w Trybunach i Times’ach.

Trzymamy się jeszcze. Słyszycie? Uwaga! Robotnik, lud, dzieci na szańcach!

 Jednym z autorów poezji najbardziej zaangażowanej w sprawę powstania jest Zbigniew Jasiński (Rudy), nazywany Poetą Powstania Warszawskiego. Jego powstańcze utwory zdobyły sławę w Stanach Zjednoczonych i Anglii oraz wielokrotnie były cytowane przez prasę emigracyjną i radio:

 Sierpień dziś w mieście rozgorzał, Na piętrach, dachach, w piwnicach,

 Promienny i krwawy jak zorza, Radością pogonił w ulicach.

 W poezji Jasińskiego widzimy czarno biały świat w symbolicznym podziale na dobro i zło. Jego poetyckiej twórczości nie są też obce potężne emocje, które w ekspresyjny sposób wyłaniają się z serca poety i innych walczących:

 Hallo! Tu – serce Polski!… Tu woła – Warszawa…

 Niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji!…

 Nam ducha starczy dla nas, i starczy go dla was.

 Oklasków też nie trzeba. Żądamy – amunicji!!!

 Ludzie szeroko pojmowanej kultury, w tym poeci, pisarze, rysownicy, naukowcy i muzycy, znaleźli się w trudnej, wręcz dramatycznej rzeczywistości. Niemal wszyscy poparli walkę z hitleryzmem w Warszawie. O powstaniu pisał również Jan Brzechwa, ale jego utwory nie zostały docenione przez krytyków. Zostały uznane jako przejaskrawione i nadęte patosem. Jednym z niesłusznie zapomnianych dziś powstańczych poetów jest Mieczysław Ubysz Wik lub Vik, podchorąży oraz spiker powstańczej radiostacji Błyskawica. Miał on swój niepowtarzalny styl, który uwidocznił w ciekawej konstrukcji i formie. Jego utwory są pełne patosu i emocji, jak np. Stare Miasto:

 

 A dzisiaj nad dziecięciem, poczętym w płomieniach

Stoisz – ściskając pięści, jak Niobe milczenia.

 Idę ulicą Twoją i widzę Twe rany:

Ziejące martwą pustką czarno-krwawe zgliszcze,

 Mur, nad głową schylony w ukłonie pijanym,

I zda się, że strop pęka w jadowitym świście.

 Najbardziej nietuzinkowa postać wśród poetów okresu powstańczego, to Ziutek Józef Szczepański – żołnierz Parasola. Był świetnym obserwatorem i doskonałym sprawozdawcą, który z powodzeniem wykorzystywał w poezji wydarzenia prosto z frontu. 24 sierpnia ukazał się wiersz Dziś idę walczyć – Mamo!, który był jednym z ostatnich utworów młodego poety-żołnierza:

 Dziś idę walczyć – Mamo, Może nie wrócę więcej,

Może mi przyjdzie polec tak samo, Jak tyle, tyle tysięcy.

Poetą-symbolem Powstania Warszawskiego jest oczywiście Krzysztof Kamil Baczyński. Jego poezja jest bardzo zaangażowana w doświadczenia narodu podczas walki w powstańczej Warszawie, a także wypełniona strachem i myślą o przedwczesnej śmierci:

 Tak się dorasta do trumny, jakeśmy w czasie dorośli.

Baczyński ukazuje tragizm młodego człowieka, który zamiast kochać, uczyć się i szaleć – czuje się zobowiązany do walki o ojczyznę. Jest to okrutny świat młodego człowieka, którego tłem jest przyroda, pozorna cisza, groza oraz ludzie przerażeni i niepewni. Krzysztof Kamil Baczyński był jednym z poetyckich wizjonerów czasu okupacji i pisał o pokoleniu skazanym na obcowanie ze śmiercią. Jednym z najgłośniejszych wierszy Baczyńskiego jest Elegia o… [chłopcu polskim], która ukazuje niczym wyrocznia przeznaczenie jego pokolenia.

  I wyszedłeś jasny synku, z czarną bronią w noc,

i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.

 Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.

 Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

Widać w poezji Baczyńskiego pesymistyczną wizję pokolenia czasu wojny, doświadczonego cierpieniem i okrucieństwem. Ci młodzi ludzie zmuszeni zostali dorosnąć do śmierci, która czyhała na nich na każdym kroku i w każdej minucie. Analizując „czarną perełkę” polskiej kultury, da się zauważyć wizjonerstwo upadku powstania. A jednak… walczyli i wierzyli do końca. Wszyscy z nich niewątpliwie są bohaterami. Chwała i cześć ich pamięci! Baczyńskii Ziutek są dla mnie niekwestionowanymi mistrzami, od których czerpię naukę w kwestii patriotyzmu, historii, miłości, tworzenia poezji czy zaufania Bogu.

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

 

 

 

  • Publikowane w GK 08/2016 

W

Czego pragną kobiety? Wszystkiego w czym objawia się miłość

Rytuały. Antologia poezji miłosnej. Autorzy: Dorota Brylska, Bogusława Chwierut, Teresa Gęsiarz, Magdalena Kapuścińska
Wydawnictwo autorskie Magdalena Kapuścińska, Wieluń 2017/  oprawa graficzna Agnieszka Owczarzak/ projekt okładki i redakcja -
 Magdalena Kapuścińska/ ilustracje -
 Teresa Gęsiarz/ format A5/ str 100/ okładka miękka
Standardowy
WYDAWNICTWO AUTORSKIE  MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA okładka miękka, stron 100, format a5

WYDAWNICTWO AUTORSKIE                           MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA
okładka miękka, stron 100, format A5

Drogi Czytelniku

RYTUAŁY  są bardzo kobiecym zbiorem poezji miłosnej. To metaforyczne modlitwy do młodych bogów o deszcz pocałunków, żar rozkoszy i niebiańskie uniesienia.
Te rozbuchane wersy narodziły się z upodobania do wyspy szczęścia, pierwotnego źródła miłości i kryją w sobie nieuświadomioną tęsknotę za utraconym niegdyś rajem oraz z chęci powrotu do pierwotnego stanu istnienia – dzikich instynktów, bliskości natury, w poczuciu głębokiego z nią związku. Antologia poezji miłosnej to nasza indywidualna wizja relacji damsko – męskich poddana efemeryczności myśli i ludzkiej natury, która bywa zależna od pór roku, nastroju i wreszcie od samego losu. Człowiek przechadzający się miłosnymi alejkami naszego Edenu może dostrzec paletę barw tęsknoty, feerię zapachów pożądania, kwitnące uczucia, czy owoce miłości a nawet spotkać nieokiełznanie instynkty, usychające z tęsknoty serca, proszące o deszcz pocałunków roznegliżowane boginie czy nawet usta spragnione dotyku i drżące dłonie. To wszystko wydaje się zbyt irracjonalne, ale czy miłość nie jest irracjonalnym zjawiskiem na Ziemi? Ta antologia to także swoisty apel, który głosi, że miłość jest bronią na otaczające nas zło. Czy to właśnie miłość nie jest jedynym uczuciem, które przezwycięża śmierć? Często poezja podejmuję próbę racjonalizacji wiary. Nauka przecież w tej materii nadal niczego nie wyjaśnia. To właśnie miłość, wiara i nadzieja przyczyniają się do triumfu człowieka nad mrokiem, uczą jak buntować się przeciwko złu.
Książka powstała z zamysłem wymierzenia siarczystego policzka, tym, którzy są zdania, że w miłości wszystko już zostało powiedziane. Z tematem miłości w swoich utworach poeci mierzyli się od momentu zarania poezji. Współczesna poezja jest bardzo emocjonalna, a miłość w dzisiejszych czasach różnie się objawia i różnych szuka dróg do serc.
Drogi Czytelniku, owa antologia to próba okiełznania emocji, wyrażenia uczuć i zgłębienia
wyrazu miłości. To właśnie miłość jest panaceum na ścigające nas zło i pozwala tryumfować nad mrokiem.
Skąd jednorożec na okładce? To symboliczne ucieleśnienie naszych pragnień. Jednorożcom podobnie jak mężczyznom można przypisać paskudny charakter, okrucieństwo i wielką siłę. Na co dzień agresywny łagodnieje tylko w okresie godów u boku kobiety. Za sprawą Francesco Petrarki jednorożec stał się symbolem niewinnej miłości i szczęśliwego małżeństwa.
Każda autorka wyróżnia się inną barwą emocji, każdy wiersz innym odcieniem miłości, co powoduje różnoraki odbiór i interpretację tych utworów. I oto mamy cztery różne spojrzenia na miłość, każde inne, każde piękne i wyjątkowe.
Różowy kolor okładki nawiązuje do miłości, bowiem kolorem miłosnych relacji wcale nie jest czerwień, lecz właśnie róż. Są także inne nawiązania, ale ich rozszyfrowanie pozostawiamy naszym czytelnikom…
Antologię dedykujemy mężczyznom, (co nie oznacza, że nie jest również dla kobiet), gdyż według nas tylko oni posiadają tę magiczną zdolność przenoszenia nas do innego, piękniejszego świata podczas miłosnych rytuałów na swoim jednorożcu. Zachęcamy do lektury niniejszego poetyckiego tworu.

Dorota, Bogusia, Teresa i Magda

Słowo od WYDAWCY

"Jasnobrylska"

Dorota Brylska”Jasnobrylska”

Wiersze Doroty Brylskiej to przechadzka między niedopowiedzeniami, a stanami emocjonalnymi, w których poetka idealizuje ukochanego i uczucie, które żywi do niego. Słowa, które kieruje do wybrańca są niczym szata godowa.

"Bodzia"

Bogusława Chwierut „Bodzia”

Natomiast poezja Bogusi Chwierut już ma inny wydźwięk. Jej twórczość można by określić, jako słowiczą tęsknotę. Utwory Chwierut to zmysłowe doznania siejące spustoszenie, zaduma nad samotnością i jej wpływem na zagubienie i niepewność.

FB_IMG_1477723006158

Teresa Gęsiarz
„Wolska”

Teresa Gęsiarz w swoich wierszach stawia na metaforyczne ujęcie fizyczności w relacjach damsko – męskich. Tu dotyk gra na liryce pierwsze skrzypce. Poetka ulega wyobrażeniom namiętności, których nie chce kontrolować.

Magdalena Kapuścińska "Magnes"

Magdalena Kapuścińska
„Magnes”

 

Poezja Magdaleny Kapuścińskiej kipi ironią przeplataną z patosem, uroczystymi kreacjami pojęć miłosnych. Autorka zabiera nas w niezwykłą wędrówkę po ogrodach wyobraźni spacerując między wierszami.  

Antologia kipi miłosną magią.

Książki dostępne w sprzedaży u każdej z autorek i w wydawnictwie. Zamówienia należy kierować na priv bądź zgłaszać chęć zakupu w komentarzu razem z mailem kontaktowym.

Kontakt przez fb/instagram/ g+/ tamagaskar.blog.pl

 

OPINIE CZYTELNIKÓW 

Kochani ❤

Ja już mam i to ze wspaniałą dedykacją! A czy Wy chcielibyście wiedzieć o czym marzą kobiety? poruszyć swoją uśpioną wyobraźnię? :-) Jeśli tak to ja Z CAŁĄ MOCĄ polecam niedawno wydany tom: ”RYTUAŁY. ANTOLOGIA POEZJI MIŁOSNEJ”!

 Monika Magda Krajewska

 

Przeczytałam właśnie tomik autorstwa czterech wspaniałych kobiet „Rytuały Antologia poezji miłosnej”.
Autorki zabrały mnie w świat najintymniejszych kobiecych fantazji. Czułość przeplata się tutaj z pożądaniem, namiętność z pragnieniem spełnienia. A wszystko to podszyte jest taką prawdziwą tęsknotą, by być z kimś. To odwieczne pragnienie każdej kobiety, poszukiwanie tego, co wydaje się największym szczęściem. Są tutaj wszystkie odcienie uczuć. Każdy utwór jest inny, każdy inne porusza struny duszy, a łączy je jedno. Sposób przekazania najpiękniejszych emocji słowami, które nie pozwalają się zapomnieć. Polecam gorąco lekturę tego tomiku, gdyż każda z nas znajdzie w nim ten jeden, wyjątkowy wiersz, napisany właśnie o naszych najskrytszych marzeniach i fantazjach. Pozdrawiam serdecznie autorki i dziękuję za chwile wzruszeń i za drżenie serca podczas lektury.

Marzena Marczyk 

 Bardzo dobre wrażenia. Tak jak się spodziewałem.

Tomasz Lech

Kochani !! Dziś w moje dłonie trafił cudowny zbiór poezji miłosnej ,,Rytuały” , czterech wspaniałych autorek . Muszę się pochwalić, że jedna z nich Dorota Brylska jest moją serdeczną koleżanką  i dzięki niej poznałam cudowną twórczość pozostałych pań.Ten tomik po prostu skradł moje serce. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czytałam. Lekkie przepełnione erotyką utwory, wielokrotnie wywołują rumieńce na policzkach. Kiedy czytam wracam pamięcią do młodości, do pierwszych uniesień  miłości.Polecam Wam gorąco i wracam do czytania !!!!

Katarzyna Przerwa

Wróciłam już z wojaży i towarzyszyły mi w nich tomiki. Wracałam , chłonęłam, smakowałam, płakałam, emocje buzowały. Zacznę od waszego wspólnego: każda z was opisuje miłość całkiem inaczej, porusza inne struny uczuć od wyobraźni po prawie dosłowność przeżywania i bardzo dobrze  Te wiersze przepełnione są erotyką, są lekkie ale zatykają dech, gdy przypominają pierwsze miłostki, zakochania, ale i wspaniałe przeżycia już dojrzałej kobiety. Czytałam na wdechu z rumieńcami na policzkach, DZIĘKUJĘ 

Alicja Wojtowicz 

Niemieckie feniksy żydowskiego pochodzenia

biblio
Standardowy

 

I wojna światowa dobiegła końca, choć w dziełach literackich wciąż trwa. Erich Maria Remarque, który wrócił z frontu  zostaje terroryzowany przez niemiecką propagandę, która celowo rozpowszechnia plotki, że jest on potomkiem francuskich Żydów, a jego prawdziwe nazwisko brzmi Kramer. Zarzucono mu także bierny udział w służbie wojskowej podczas wojny. Wszystko to dlatego, że w powieści „Na zachodzie bez zmian” bezlitośnie zdemaskował fałszywy heroizm wojny. Antywojenna wymowa utworu wprowadziła nazwisko Remarque na listę wrogów Niemiec, a jego dzieła skazano na spalenie wraz ze stosem pozostałych książek, zdaniem Goebelsa zagrażających ideologii Niemiec.

Erich Maria Remarque

Erich Maria Remarque niemiecki pisarz, weteran I wojny światowej

 Erich Maria Remarque dość wyraźnie został naznaczony piętnem wojny. Został zmuszony do ucieczki z Niemiec, do których nigdy już nie powrócił, odebrano mu obywatelstwo niemieckie, zgilotynowano mu młodszą siostrę. Późnym latem 1937 roku w Wenecji zakochuje się z wzajemnością w Marlene Dietrich (Maria Magdalena Dietrich). On, weteran wojenny, świetny pisarz, ostatni romantyk i ona, zdystansowana i wyważona w emocjach z racji solidnego pruskiego wychowania gwiazda międzynarodowej sceny. Podczas II wojny światowej Dietrich występowała na frontach dla amerykańskich żołnierzy wypinając się tym samym na rządy nazistów. Oboje nienawidzili nazizmu, z którym musieli walczyć. Z tego paroletniego, ognistego romansu zrodziły się najpiękniejsze miłosne listy XX wieku. Remarque uciekł do Szwajcarii, później do Francji. Niespełna rok po tym, jak odebrano mu niemieckie obywatelstwo wyemigrował do USA, gdzie stał się swoistym kronikarzem życia ludzi, którzy zostali, podobnie jak on, zmuszeni do emigracji. Pomimo że był w dużo lepszej sytuacji materialnej niż tysiące innych wygnańców doskonale potrafił ująć ich dramat w swoich powieściach. Wszystkie swoje książki napisał w języku niemieckim, choć doskonale posługiwał się angielskim. Wiele jego powieści zostało zekranizowanych. Mimo że operował zwięzłym, zimnym stylem, uważany był za romantyka. Czy ktoś dzisiaj potrafi tak kochać jak wczorajszy Remarque w listach do Dietrich?

W myśl akcji przeciw antyniemieckiemu duchowi biblioteki zostały oczyszczane z destrukcyjnego piśmiennictwa. Rozpoczęto oczyszczenie niemieckiego języka z żydowskich naleciałości. Z początkiem maja studenci zaczęli konfiskatę publikacji uznanych przez nich za antyniemieckie. Organizowano uczelniane wiece. Kulminacyjnym punktem było publiczne palenie książek w licznych niemieckich miastach uniwersyteckich. 10 maja 1933 roku, po zapadnięciu zmroku pochód z pochodniami podpalił stos nieprawomyślnych książek.

 Nazistowskie prześladowania niemieckiej inteligencji i opozycji nabrały rozpędu. Późnym majowym wieczorem w centrum Berlina dzieła wielu pisarzy stały się ofiarą ognia. Obok studentów, w paleniu książek uczestniczyli rektorzy i profesorowie. Sporządzono długą listę niepomyślnych dla nazistowskiego systemu książek, które przeznaczono do spalenia. Autorów głównie posądzano o zdradę, szkalowanie uczestników I wojny światowej, defetyzm, niszczenie niemieckiego języka, zakłamywanie historii i żydowskie dziennikarstwo. Skandując hasła między innymi takie jak: Przeciwko walce klasowej i materializmowi, za wspólnotę narodową i idealistyczną postawę wobec życia! Wydaje się na pastwę płomieni pisma Marksa i Kautsky’ego, wrzucano kolejno książki na stos, patrząc z perfidnym uśmiechem, jak są trawione przez ogień.

Karol Marks - niemiecki filozof

Karol Marks – niemiecki filozof

 

Wśród wybitnie niepokornych pisarzy i wrogich systemowi autorów publikacji naukowych  zaraz po Remarque’u należy wspomnieć Henricha Heinego i Thomasa Manna, Zygmunta Freuda, Alberta Einsteina, Karola Marksa, Ericha Keastnera i Alfreda Doeblina. To tylko nieliczni, bo lista znienawidzonych przez nazistów pisarzy jest znacznie dłuższa. Goebbels triumfował, pokazując całemu światu duchowy upadek fundamentu Republiki Listopadowej. Podkreślał w swoich wystąpieniach kres epoki radykalnego, żydowskiego intelektualizmu, twierdząc, że ze spalonych dzieł odrodzi się feniks nowego lepszego świata. Stosy, które płonęły były ukoronowaniem od dawna zaplanowanej akcji przeciwko antyniemieckiemu duchowi. Sukcesywne niszczenie wrogów wielkich Niemiec utrzymywały Hitlera w słuszności jego chorej ideologii.

Henrich Heine  - niemiecki poeta żydowskiego pochodzenia

Henrich Heine – niemiecki poeta żydowskiego pochodzenia

Albert Einstein - niemiecki naukowiec żydowskiego pochodzenia

Albert Einstein – niemiecki naukowiec żydowskiego pochodzenia

 

Sigmund Freud - austriacki lekarz żydowskiego pochodzenia

Sigmund Freud – austriacki lekarz żydowskiego pochodzenia

Erich Kästner – niemiecki pisarz, satyryk, krytyk teatralny, autor książek dla dzieci.

Erich Kästner – niemiecki pisarz, satyryk, krytyk teatralny, autor książek dla dzieci.

 

Alfred Döblin – niemiecki pisarz i lekarz żydowskiego pochodzenia.

Alfred Döblin – niemiecki pisarz i lekarz żydowskiego pochodzenia.

Pacyfistom, którzy nie zdecydowali się na emigrację groziła śmierć. Taki los spotkał m.in. Jakoba van Hoddisa (Hans Davidsohn).

 Jakob van Hoddis, właściwie Hans Davidsohn – niemiecki poeta pochodzenia żydowskiego.


Jakob van Hoddis, właściwie Hans Davidsohn – niemiecki poeta pochodzenia żydowskiego.

Jeden z najgroźniejszych dla ideologicznego ducha Niemiec pacyfista Carl von Ossietzky został aresztowany i zesłany do obozu. Zmarł w berlińskim szpitalu.

Carl von Ossietzky – niemiecki dziennikarz, pisarz i pacyfista.

Carl von Ossietzky – niemiecki dziennikarz, pisarz i pacyfista.

Wielu pisarzy zdecydowało się jednak pozostać w kraju. Wiązało się to niestety z pisaniem do szuflady lub unikanie tematów politycznych. Pisarze, którzy pozostali, to m.in.: Gottfried Benn, Ernst Jünger, Erich Kästner, Gerhart Hauptmann, Heimito von Doderer i Wolfgang Koeppen. Niesamowitą chwilę grozy przeżył Erich Kaestner, który przypadkowo znalazł się w tłumie i został rozpoznany przez jedną z uczestniczek demonstracji. Szczęściem w nieszczęściu w tym odrażającym spektaklu, było to, że SA-mani byli pochłonięci nadgorliwym podtrzymywaniem ognia płonących stosów.

Gottfried Benn – niemiecki lekarz, pisarz i eseista

Gottfried Benn – niemiecki lekarz, pisarz i eseista

 

Ernst Jünger – niemiecki pisarz

Ernst Jünger – niemiecki pisarz

Gerhart Johann Robert Hauptmann – niemiecki dramaturg i powieściopisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla w 1912

Gerhart Johann Robert Hauptmann – niemiecki dramaturg i powieściopisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla w 1912

Franz Carl Heimito Ritter von Doderer - pisarz austriacki.

Franz Carl Heimito Ritter von Doderer – pisarz austriacki.

 

Wolfgang Koeppen – niemiecki pisarz.

Wolfgang Koeppen – niemiecki pisarz.

Ci, którym udało się uciec, to m.in.: Heinrich i Thomas Mann, Bertolt Brecht, Anna Seghers, Franz Werfl, Hermann Broch I wspomniany wcześniej Erich Maria Remarque.

Heinrich Mann, Henryk Mann, niemiecki pisarz, starszy brat Thomasa Manna.

Heinrich Mann, Henryk Mann, niemiecki pisarz, starszy brat Thomasa Manna.

Bertolt Brecht, właśc. Eugen Berthold Friedrich Brecht – niemiecki komunistyczny pisarz, dramaturg, teoretyk teatru, inscenizator, poeta.

Bertolt Brecht, właśc. Eugen Berthold Friedrich Brecht – niemiecki komunistyczny pisarz, dramaturg, teoretyk teatru, inscenizator, p

Franz Werfel – niemieckojęzyczny pisarz pochodzenia żydowskiego. Przyjaciel innego pisarza tworzącego w języku niemieckim Franza Kafki

Franz Werfel – niemieckojęzyczny pisarz pochodzenia żydowskiego. Przyjaciel innego pisarza tworzącego w języku niemieckim Franza Kafki

Hermann Broch – pisarz austriacki, od 1939 w USA. Jeden z odnowicieli prozy XX w., obrońca humanistycznych wartości przed faszyzmem.

Hermann Broch – pisarz austriacki, od 1939 w USA. Jeden z odnowicieli prozy XX w., obrońca humanistycznych wartości przed faszyzmem.

anna2causschnittfinal

Anna Seghers, właśc. Netty Reiling-Radványi – niemiecka pisarka.

Po wojnie część pisarzy część powróciła do kraju np. Elias Canetti, który otrzymał nagrodę Nobla jako obywatel Wielkiej Brytanii. Oprócz Canetti’ego i Manna nagroda Nobla w dziedzinie literatury została przyznana także Hermanowi Hesse. Carl von Ossietzky został uhonorowany pokojową nagrodą Nobla, jednak III Rzesza uniemożliwiła mu odebranie nagrody.

 

Elias Canetti – austriacki pisarz żydowskiego pochodzenia, prozaik i eseista, poeta, dramaturg, tłumacz

Elias Canetti – austriacki pisarz żydowskiego pochodzenia, prozaik i eseista, poeta, dramaturg, tłumacz

Hermann Karl Hesse, ps. Emil Sinclair – prozaik, poeta i eseista niemiecki o poglądach pacyfistycznych. Okazjonalnie również rysownik i malarz. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1946 r.

Hermann Karl Hesse, ps. Emil Sinclair – prozaik, poeta i eseista niemiecki o poglądach pacyfistycznych. Okazjonalnie również rysownik i malarz. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1946 r.

Wydarzenia berlińskie były jedną z 93 akcji palenia książek i jednym tego dnia z ponad 20 miast, w których płonęły stosy. Ta tragiczna nagonka na pro żydowskich pisarzy była przykra w skutkach dla wielu pisarzy i czytelników. Nazistowskie inscenizacje były tłem dla wielkiej straty nie tylko dla niemieckiej kultury. W spektakularny sposób wypisano tytuły dzieł literackich oraz nazwiska nieprzychylnych profesorów na dwumetrowych pręgierzach. Oczywiście stanowiło to początek totalnej cenzury. W miastach, gdzie znajdowały się wielkie ośrodki oświatowe, ministerstwo propagandy reżimu hitlerowskiego organizowało czystki w księgarniach i bibliotekach oraz palenie książek. Naziści próbowali zastraszyć elity intelektualne oraz ludność. Przerażający obraz życia w Berlinie w czasach nazizmu przedstawił Hans Fallada (Rudolf Dietzen) w powieści „Każdy umiera w samotności” napisanej tuż po wojnie. Wręcz w poruszający sposób objawił opór szarych, zwyczajnych ludzi przeciwko nazistowskiemu systemowi.

Hans Fallada, właściwie Rudolf Ditzen – pisarz, jeden z najbardziej znanych literatów niemieckich

Hans Fallada, właściwie Rudolf Ditzen – pisarz, jeden z najbardziej znanych literatów niemieckich

Nakreślił piórem bezpośrednią relację z piekła, jakim było życie zwykłych obywateli w totalitarnym państwie pod nadzorem służb specjalnych i pod czujnym okiem donosicieli. Pokazuje jak działa aparat policyjny Berlina w stosunku do tajemniczych twórców kartek z hasłami wzywającymi do oporu, którymi było dwoje samotnych i rozpaczających ludzi po stracie syna w wojnie. Doskonały portret faszystowskiego terroru wobec nizin społecznych Berlina. Nie brakuje tutaj poczucia humoru, dystansu, ale też i cichej nadziei na poprawę losu, co potwierdzają u finiszu powieści słowa sędziego Fromma „im coraz gorzej jest teraz, to tym prędzej będzie lepiej”. Fallada napisał tę powieść prawdopodobnie w trzy tygodnie po tym jak jego znajomy, poeta, podrzucił mu akta Otto i Elise Hemplów, na historii, których oparta jest powieść. Choć bazował jedynie na dokumentach zbudował bardzo skomplikowaną konstrukcję i wplótł kilka wątków. W dobie wydarzeń i prowadzonej propagandy anty literackiej, by uniknąć kłopotów z cenzurą, Fallada zajął się literaturą rozrywkową. Odmówiono mu przyjęcia do Izby Pisarstwa Rzeszy. W trzy miesiące po ukończeniu rękopisu zmarł na atak serca. W dobie rządów nazistów książka ukazała się w wersji ocenzurowanej. Dopiero w roku 2011 ukazała się wersja nieocenzurowana.

 Dla upamiętnienia płonących wydarzeń Centrum Mendelsona postanowiło zrealizować projekt pod hasłem „Biblioteka spalonych książek”. Do druku przygotowywane są zbiory dzieł autorów, których dorobek wówczas palono. Można śmiało powiedzieć, że odradzają się jak feniksy ze zgliszczy kultury niemieckiej.

Dziś w Berlinie, w miejscu gdzie płonął stos literatury stoi skromny pomnik przypominających o nazistowskim oczyszczaniu niemieckiego ducha a pod powierzchnią placu znajduje się przeszklone pomieszczenie z pustymi regałami symbolizującymi wielką  stratę z powodu nazistowskiego zamachu na wiedzę, naukę i rozwój ludzkości. Na metalowej tabliczce widnieje wieszczy cytat poety Heinricha Heinego z 1820 roku –

„To tylko preludium – tam, gdzie pali się książki, w końcu pali się też ludzi.”

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

feniks-ptak-tatuaz

* powyższy esej publikowany był w Gazecie Kulturalnej GK 05/2016. Gazetę można pobrać bezpłatnie pod linkiem 
http://www.gazetakulturalna.zelow.pl/index.php/knkas/9-uncategorised/285-biezacy-numer-5-2016

Co ma wspólnego kultura z poezją i jakie korelacje między nimi zachodzą?

243539_pegaz
Standardowy

rys. Magdalena Kapuścińska

rys. Magdalena Kapuścińska

Najpierw należy przypomnieć sobie co właściwie kulturą możemy objąć. Najpopularniejsza definicja słownikowa mówi, że jest to całokształt materialnego i duchowego dorobku ludzkości wytworzonego w ogólnym rozwoju historycznym. Wg Cycerona jest to nic innego jak uprawa umysłu. Jest także jedną z najważniejszych i oczywistych rzeczy, jakie człowiek powinien posiadać, a mimo to nie zawsze docenia jej istnienie. To właśnie kultura reguluje stosunki międzyludzkie.  Człowiek, naród czy państwo chcąc się rozwijać musi kształtować swoją własną koncepcję kulturową.

Jednym z obszarów kultury jest jej język, który to często  jest obrazem statusu danej kultury i jej reprezentantów. Sposób wyrażania swoich myśli  i forma ekspresji ma decydujący wpływ na precyzję przekazu.  Wulgarny język może imponować w knajpie, ale w każdym innym miejscu, choćby nawet w domu czy literaturze nie powinien być stosowany. Jak to jest, więc, że dosadność i pospolitość jest w cenie, a wyrafinowany poetycki język jest w stanie agonalnym? Dlaczego poezja tak wdzięczna i dźwięczna w języku nie dochodzi do uszu? Myślę, że z powodu swej subtelności wyrazu. Społeczeństwo, które atakowane jest sensacją nie ma czasu i spokoju ani na refleksję, ani na przegląd najważniejszych wydarzeń.

W dzisiejszych czasach o naszym poziomie intelektualnym decydują: – najbliższe środowisko, czyli rodzina i szkoła potem uczelnie, prasa, radio, telewizja i internet. Przekaz, którego to właśnie my jesteśmy odbiorcami daje lub rujnuje możliwości porozumiewania się między sobą. 

Skąd czerpiemy wiedzę? Ano z historii! Bez tej wiedzy, żadna szansa na normalny rozwój, ani normalne życie nie istnieje. Ale ktoś musiał ją napisać! Świadkowie wczorajszych wydarzeń, których subtelność języka i kultura obyczaju umożliwiła przekazanie nam tej wiedzy poprzez podania, kroniki, legendy, poematy i ballady. Tak, wśród tej grupy świadków najprężniejszą grupę, której zawdzięczamy historyczne dziedzictwo kulturowe to poeci i bardowie. Człowiek stał się istotą cywilizowaną z momentem, gdy po raz pierwszy wyraził swoje myśli za pomocą pisma. Poezja to ogromne dziedzictwo przeszłości i obraz czasów, w których żył autor lub czasów, z których czerpał wiedzę. Nie uprawiajmy masowego samobójstwa kulturowego odrzucając wiedzę o sobie lub negując prawdę o swoim pochodzeniu. 

Poezja ma wiele synonimów, co już mówi nam o tym jak potężny jest jej udział w kulturze na różnych płaszczyznach. Jedną z podstawowych ról, jakie pełni w życiu człowieka to niczym kurator przypomina nam o wartościach etycznych oraz potęguje naszą wiarę w moc uczuć. Wciąż jeszcze zbyt mało ludzi docenia moc słów, które umiejętnie skomponowane ze sobą potrafią przenosić góry.  Niektóra poezja to nic innego jak swoiste studium przypadków człowieka zmagającego się z cierpieniem, chorobą, niesprawiedliwością, śmiercią bliskiej osoby, co daje możliwość czytelnikowi uświadomić sobie, że po pierwsze nie jest ze swoim problemem sam na świecie, a po drugie, jak silny jest ból duchowy i jak ogromny ma wpływ na załamanie się wartości. Poezja od zawsze wzruszała, pobudzała do myślenia i współczucia, uczyła patrzeć nie tylko na drugiego człowieka, ale przede wszystkim patrzenia na siebie z innej perspektywy. Poezja na przestrzeni wieków przyciągała uwagę wywołując przyjemne wrażenia z odbioru treści. Łatwo wpadający w ucho rytm, rym oraz umiejętnie dobrane środki ekspresji pozwalają na łatwiejsze zapamiętywanie tekstu i szybsze zakodowanie przekazu podprogowego w naszych umysłach. Plastyczne obrazowanie słowem i wpływanie poprzez nastrój przybliża czytelnikowi problem, z jakim się zmagał autor i rozwiązanie jednocześnie. Młody człowiek, który sięga po poezję poprzez refleksje zawarte w treści uczy się jak prawidłowo postrzegać świat i wyrażać uczucia czy myśli.  Przeżycia, jakie fundują nam utwory poetyckie czynią nas wrażliwszymi na piękno, pozwalają odczuć myśl przewodnią. Oczywiście, nie można zapomnieć o tym, że na wysoki poziom kultury człowieka przekłada się bogactwo walorów artystycznych i merytorycznych utworów. Pomiędzy poezją a kulturą zachodzi silna korelacja, gdyż zarówno jedna jak i druga to działalność ludzkiego umysłu. Zarówno poezja jak i kultura są pozytywnymi skrótami myślowymi dla człowieka, który w bieganinie życia uczy się jak nie zagubić się w meandrach realiów.

Poezja to najczęściej także swoisty apel, który głosi, że miłość jest bronią na otaczające na zło, a naszymi wrogami jest – strach, uprzedzenia i brak wyobraźni. Czy to właśnie miłość nie jest jedynym uczuciem, które przezwycięża śmierć? Często poezja podejmuję próbę racjonalizacji wiary. Nauka przecież w tej materii nadal niczego nie wyjaśnia. To właśnie miłość wiara i nadzieja przyczyniają się do triumfu człowieka nad mrokiem, uczą jak buntować się przeciwko złu.

By poezja spełniała właściwą dla siebie rolę kształtowania kultury powinna poza bogatymi walorami artystycznymi, mnogością środków stylistycznych zawierać treści dydaktyczne i wychowawcze, które będą korzystnie wpływały na dojrzewanie postaw społeczno – moralnych. Ludzie z większą przyjemnością odbierają wiersze, w których zagadnienie przedstawione jest w sposób humorystyczny wywołujący radość i uśmiech. Recytowanie ośmiela w kontaktach społecznych i uświadamia nam wszystkim jak ogromne możliwości daje nam język pisany w przekazie i kreacji doznań empirycznych. Poprzez zgłębianie poezji ludzie pogłębiają swoją wiedzę o życiu i przeżywają sytuacje wraz z podmiotem lirycznym potęgując w sobie umiejętność empatii. Czytanie poezji jest znaczącym czynnikiem w rozwoju osobowości. Dostarcza nowych biernych doświadczeń, tłumaczy mechanizmy społeczne, rozwija zainteresowania i pozwala zrozumieć otaczający nas świat oraz zachodzące w nim zjawiska. Obcowanie z poezją przygotowuje młodego człowieka do odbioru innych form sztuki (malarstwo, rzeźba muzyka, proza) tak by w odpowiedni sposób czerpali z niej wszelkie kulturalne zasoby. Poezja jest najwspanialszym z wytworów ludzkiego umysłu. Układanie słów i zdań w taki sposób, by powstały sentencje czerpiące z danego języka o jasnym przesłaniu humanistycznym, uchwyceniu chwili i wypukleniu piękna to nie lada wyczyn. Dlatego szanujmy tych, którzy się tym parają, bo miejsce we współczesnej iluzji jest dla wszystkich. Pielęgnujmy poetów, przytulajmy poezję…

Autorzy utworów poetyckich przelewają swoje myśli i doświadczenia na papier w nadziei i zamiarze, by uczynić świat łatwiejszym, lepszym i piękniejszym. Poezja to nic innego jak zaczarowany świat doznań i uczuć. Zdarza się nierzadko, że wiersze mają także wpływ na życie swojego czytelnika, który pod wpływem lektury zmienia plany i dokonuje odważnych zmian w ufności przesłaniu poety.  Przekaz zawarty w wierszu budzi wiarę w słuszność walki z otępiałym tłumem ludzi zamkniętych na dialog bądź ze sztywnymi realiami egzystencji.  Każdy poeta, choćby i ten mniej udolny ma w sobie niezwykłą siłę wpływania na ludzkie emocje, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Powszechnie wiadomo, że człowiek pod wpływem emocji zmienia świat wokół siebie. Ważne jest by pielęgnować u czytelnika te pozytywne emocje, które działają twórczo.  Poeta jest osobą naznaczoną piętnem nadwrażliwości, a czytelnik zdolnością przetwarzania rzeczywistości w sposób emocjonalny.  Utwory poetyckie są najodpowiedniejszym nośnikiem uniwersalnych mądrości od wielu pokoleń. To poeci kształtują waszą wyobraźnię, inspirują do aktywności twórczej, rozszerzają horyzonty wiedzy i zakres słownictwa wzbogacając język o niezwykłą subtelność.

Zaczyna upadać poziom rozmów towarzyskich, wzajemnego szacunku i ambicji. Upada, więc kultura i państwo, które ma być dla niej domem, potem upada sam człowiek. Człowieku, sięgnij po ratunek. Chwyć książkę i przytul poezję zanim będzie za późno! 

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA 

 

 

 

DAWNO TEMU W WIELUNIU

proba (1)
Standardowy

Velun kuńDawno temu w Wieluniu

 

Uwaga, legenda!  Pieśń miasta się niesie,

potajemnie szumią jurajskie wody,

że dawno temu w mrocznym pralesie

zakochał się durnie Odonic młody.

 

(w bułgarskiej księżniczce Violi)

 

Dziś dzień radosny, dziś będzie weselej .

Świt rytem rzeźbią promienie gorące.

Radosne ze snu zbudziły nas trele,

kroplą już otulone trawy szumiące.

 

(słońce zastygło w porannej rosie)

 

Zaszamotało  coś jakby w krzakach.

Nie był to odgłos książęcej świty.

Schwytał młodzień królewskiego ptaka

- legnął przy ognisku barzo podpity

 

(Patrzcie! Niedorajda jaka)

 

Zdjął Kaśce wianek, w głowie zakręcił,

usta scałował, odebrał jej mowę

lecz mimo starań zabrakło mu chęci,

by poślubić na zawsze tę białogłowę.

 

(Inna płeć widocznie go kręci…)

 

Pieśni nuciły, plotły wianki w koła,

prosiły Vestę, rzucały zaklęcia.

Żadna na męża uchwycić nie zdoła

 niekulturalnie plującego księcia.

 

(Plwacz – naród na niego wołał)

 

Zbyt zamroczony ziołami Odonic,

znudzony przebiegiem akcji

dosiadł jednego z rączych koni

pod wpływem silnej halucynacji.

 

(któż bogatemu zabroni ?)

 

Przeskoczył kurhan złocistych iskier,

- miej go w opiece nasz dobry Boże,

pognał w las za hologramu błyskiem.

Myślał, że jeleń, a to …. Jednorożec?

 

(A to łobuz! Wielu zwie go Unicornus)

 

Przy jurajskim źródełku, gdzieś w leśnej kniei

prężyła kibić księżniczka bułgarska,

zraszając szaty coraz to śmielej.

Z pozoru naiwna jak młoda gąska.

 

(Ja gęgole! Uwaga na trole!)

 

Gdzieś na mokradłach w mrocznym pralesie

gałęzie zdobi welun i diadem.

Serce mu skradła jak lato wrzesień

w pomroce dziejów zacierając ślady.

 

17362649_252476518495297_5503808834680267564_nParada gąsek

Gdzieś w Wieluniu
~ epickim mieście,
gąski gęgały:
Wiosna nareszcie!

Jedna z nich przewodzi stadu,
druga sztandar za nią niesie.
Kiedy my tu gadu gadu
idzie satyryczny wrzesień.

Trzecia gąska fochy stroi
chodzi na pazurach.
Czwarta Ironii się boi
aż jej stoją pióra.

Piąta trawę sobie skubie
- wilk już czai się na sznycel.
Ja gęgole! Nie wie czubek,
że na oku jest w rubryce.

Szósta sprytna jak niewiasta
frunie niczym błyskawica,
osiem wieków – to okazja
by wyniuchać Odonica .

„Gąski gąski do domu”-
woła ciocia Magnes
- nie bójcie się wilka.
On tylko mnie pragnie

 

lis

 

Fraszki Pan posmakuj!

Raz  pan lis  na delegacji

udał się do restauracji.

Rzekł ktoś, że … w Rrratuszowej

gęsina odbiera mowę.

 

Piersi z kaczki, pasztet z kury.

Gęsi nie ma?  Co za  bzdury?

Mam zjeść tort z krewetkami

zamiast gęsi z truflami? Ble!

Skandal! Och, jak Boga kocham,

ten Wieluń to straszna wiocha!

Gdybym był na Eskobarze

gęsi miałbym  w nadmiarze.

 Na to  kelner rzekł we fraku:

- może fraszki pan posmakuj.

Mamy smaczne wiersze z pieprzem.

Daję słowo, są najlepsze!

 Zjadł więc lis tak ociupinkę,

choć miał smaka na gęsinkę.

Ciut bajeczki i fraszki ciut

wnet zaspokoił lisa głód.

 I tak oto lis prze-cwany,

tam, gdzie wieluńskie kramy,

tam, na bursztynowym szlaku

odkrywał poezję smaku.

 I od tej pamiętnej chwili

na satyrę  lis się ślini…

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

 

Wyjaśnienie nr 1 do utworu

Czerwony kolor tekstu jest niczym innym jak ironicznym komentarzem autorki i   integralną częścią treści utworu (dot. utworu Dawno temu w Wieluniu)

Wyjaśnienie nr 1 do wpisu

Legenda głosi, iż Wieluń założył w 1217 r.(http://dziedzictwo.ekai.pl/@@wielun_legenda) książę wielkopolski Władysław Odonic, zwany Plwaczem. Podczas łowów w okolicach Rudy Wieluńskiej miał on ustrzelić wielkiego jelenia. Gdy dojechał do zabitego zwierzęcia, ujrzał nad nim kielich i Baranka Bożego z chorągiewką i krzyżem. Książę uznał, że to znak od Boga i w miejscu objawienia postawił klasztor, do którego sprowadził augustianów. Osada, która powstała wokół klasztoru pierwotnie miała się nazywać Jeleń, potem Wieleń i wreszcie Wieluń… 

WYGLĄDA NA TO, ŻE OD TEGO FAKTU MINĘŁO 800 lat! Mam inną teorię na temat legendy i okoliczności powstania Wielunia. Jestem ciekawa Waszego zdania i opinii na ten temat. 

Ten wpis postaram się aktualizować w miarę na bieżąco uzupełniając o kolejne nowe legendy, ballady, pieśni i inne utwory nawiązujące do Wielunia, jego historii, tradycji oraz ciekawych ludzi. Kto wie czy w przyszłości  (nie) powstanie zbiór pt DAWNO TEMU W WIELUNIU ;) 

Pozdrawiam Was i jednocześnie zapraszam do Wielunia

- Magdalena Kapuścińska

Poeci. Zmierzch gigantów

Joseph_Severn_-_Posthumous_Portrait_of_Shelley_Writing_Prometheus_Unbound_1845
Standardowy
Magnes I

Magnes I

Poezja jest w agonii. Któż  potrafi dziś bez wstydu zaryzykować i wręcz przyznać się do popełnienia takiego przewinienia jak czytanie poezji? Rzecz jasna nie swojej. I nie mam tu na myśli bezdusznych krytyków, którzy wypełniają swą powinność. Z resztą wcale się nie dziwię. Z pisaniem jest jak z robieniem dzieci – każdy lubi je robić, ale nie każdy bawić. Dzisiejsza poezja jest nudna, pretensjonalna i niezrozumiała. A przecież nikt nie lubi, kiedy robi się z niego kretyna. Na portalach literackich kipi od „wyuczonych” poetów, którzy piszą językiem rozumianym tylko przez siebie. Redaktorzy naczelni, którzy promują taką sztukę uprawiania słowa robią to tylko dla tego, że nie rozumieją tej poezji a przecież nie wypada im się do tego przyznać, bo skoro wdrapali się na panteon literackiej władzy nie mogą skompromitować się przez nieznajomość synonimów, idiomów i idiotów.

Może sprawisz, że na wysypiskach komercji 

ożyją śmieci 

wśród nieskażonych dotykiem rzeczy

i sterty rdzawego złomu

– przez krwiożerczych krytyków

aborcji poddane poezji dzieci

i dzięki tobie, opluty poeto  

wrócą na szczyt panteonu [...]

Nie widać ogonów kolejek w księgarniach za tomikiem poezji. Ci, którzy jednak zjawili się w księgarni zainteresowani są bardziej egzystencjalnym pawiem celebrytów. Nie rozumiem,  dlaczego ale ludzi strasznie interesuje, ile spermy wylało się na łóżka zepsutych przepychem telewizyjnych tłuków i przy okazji ile litrów alkoholu popłynęło  przez zasiedlane pokoje hotelowe. Gdyby sięgnęli po tomik poezji zamiast po biograficznego szmatławca być może dowiedzieliby się czegoś zupełnie podobnego, tyle, że w piękniejszym wydaniu wzbogacając przy tym zasób swojego słownictwa i kieszeń ludzi piszących sercem zamiast upychać siano celebrytom, którym nie brakuje słomy w butach.

Większe ma wzięcie byle jaki  tivi tłuk.
Wiem, nie wypada, lecz szczera być chcę.
Poezja, choć najpiękniejsza ze sztuk…
dla baranich łbów jest zwyczajnie passe.

Szymborska mówiła o tym, jak trudna i niewdzięczna jest praca poety, a radość z pisania nie jest zakotwiczonym punktem w ich poetyckim życiu. Mogę się z nią zgodzić i nie. Zgodzę się z twierdzeniem, że poezja to w pewnym sensie fach w ręku i choć nie przepadam zbytnio za jej twórczością liryczną, przyznać trzeba, że wiersze mistrzowsko dopinała na ostatni guzik. Nie mogę jednak zgodzić się z tym, że być poetą to ciężka praca. Kto tak twierdzi, powinien poszukać sobie zajęcia, które daje mu radość zamiast przynosić męczarnię. Wszyscy znamy przecież cytat Konfucjusza :

Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w twoim życiu.” 

Niestety dopowiedzieć należy, że poezja to nikła szansa na osiągnięcie dochodu. Pomimo fachu jest to nadal niszowa usługa tkania słów. Przy nieograniczonej podaży fekaliów w sieci, telewizji, radiu i księgarniach spada popyt na poezję, a co za tym idzie rośnie ubóstwo gigantów słowa. Potencjalni czytelnicy tłumaczą się deficytem czasu i chronicznym zanikiem funduszy na kulturę w ich budżecie domowym.

Strofy utkał ze wzruszeń.
Poezja – piękna i niewdzięczna praca.
Na tomiki sprzedaje dusze.
Niestety … piękno się dziś nie opłaca.

Sztuka pełna sprzecznych emocji musi dać czytelnikowi miejsce na jego własne wynurzenia wniosków i zagłębienia się w myśli. Na litość boską, cóż mnie obchodzą kwiatki, statki i słoneczka, kiedy zalewana jestem falą problemów, osobistych dramatów i własnych rozważań nad życiem? W dzisiejszych czasach pojęcie poezji przestało mieć większe znaczenie. Nie ma znaczenia także jej treść, forma i użyte środki stylistyczne. Dawny patos w poezji wyparła smętna liryka. Dzisiejszych czytelników jest tyle, co na lekarstwo i są bardziej wymagający w stosunku do proponowanych im treści. Publiczność zmienia się w klientelę, a wiadomo, klient ma zawsze rację (?)

Poetą podobnie jak aktorem zostać dziś może każdy. Niestety w obydwu przypadkach nie zawsze ma to wiele wspólnego ze sztuką. Dzisiejsi poeci piszą o sobie i dla siebie. Nikt nie czyta wypoconych monologów na nudne oklepane tematy. Nikomu się nie chce. Ot i przekleństwo współczesnej poetyckiej świty. Ludzie w poezji poszukują pocieszenia dla swego żywota lub choćby zwierciadła, w którym mogą dostrzec cząsteczkę siebie. Poeci przepychają się w swoim środowisku w coraz to wymyślniejszych metaforach, których bywa, że sami nie rozumieją. W pędzie za dosadniejszymi pointami, niektórzy uciekają się wręcz do wulgaryzmów najwyraźniej myląc je ze staropolszczyzną. Niestety znam i takich, których na literackiej ścieżce zgubiło uzależnienie od atramentu w płynie, proszku i muz. Czy poeci, niegdyś uznawani za gigantów sztuki mają szansę przetrwać w dobie współczesności? Głęboko wierzę, że tak.

[...] Ocknie się sztuka, która śni stuletni sen                        

 i rzuca czar na nieszczęśliwie zakochanych.                                      

Ludzie dotychczas nieczuli, oziębli i źli                                       

poczują w zastygłych sercach silny żar poezji [...]

Oczywiście, jeśli tylko przestaną pisać dla siebie i o sobie, przestaną traktować poezję jak wyścig szczurów w drodze na parnas, a nabiorą więcej empatii i powrócą do pisania o ludziach i dla ludzi traktując poezję jak wybrankę serca, zamiast jako przygodny seks. Poezja jak kobieta – potrzebuje, by otworzyć dla niej serce, wypełnić miłością, podarować odrobinę czułości, garść intymności i morze zainteresowania. Do dobrej poezji wraca się zawsze jak do swojej kobiety. Jeśli liczysz na poetycki orgazm zacznij pisać piórem nasączonym dzisiejszym pragnieniem i tęsknotą, obnaż swoje słabości, odsłoń duszę, odkryj, kim byłeś i jesteś teraz. Nie dla poklasku. Dla siebie. A jeśli tak właśnie piszesz – nie przestawaj, tylko, dlatego, że szydzą sfrustrowani własnymi niepowodzeniami krasno-ludy czy bezowocni doktorzy poezji. Pisz sercem, bo kiedy człowiek doznaje zatwardzenia szyszynki logika i tak spada z głowy na łeb. POETO,  pamiętaj, że JESTEŚ GIGANTEM, a to zobowiązuje!

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA

* Do felietonu zostały wykorzystane fragmenty utworów poetyckich autorstwa Magdaleny Kapuścińskiej

Irek
Standardowy

Gra-w-butelke-premieraW sztuce, tak jak w piłce nożnej, są ligi. Ja, Mrożek i może Różewicz gramy w tej pierwszej. Kilku pisarzy lubię, a kilku uważam za wicechujów  stwierdził kiedyś Ireneusz Iredyński, obok Marka Hłaski najgniewniejszy z młodych peerelowskich  literatów.

Iredyński urodził się w 1939 roku, co potwierdza m. in. arkusz ocen ze Szkoły Podstawowej im. Stanisława Jachowicza w Bochni. Sam pisarz wmawiał jednak wszystkim, że przyszedł na świat nieco wcześniej. Jego ojciec, Antoni Iredyński, przed wojną był urzędnikiem, potem żołnierzem w armii Andersa. Po matce, Aleksandrze Iredyńskiej, ślad urwał się w 1943 roku. Jako Żydówka prawdopodobnie uciekała przed Zagładą i nigdy się nie odnalazła. Matury Ireneusz nigdy nie zrobił, co nie przeszkodziło mu w rozpoczęciu kariery pisarskiej. 

Profesor Jadwiga Staniszkis wielokrotnie dowodziła jego przewagi intelektualnej nad Jackiem Kuroniem, a Stanisław Lem niemal przyrównał go do Fiodora Dostojewskiego. On sam zaś mówił o sobie, że jest pisarzem jednego tematu – przemocy. Ireneusz Iredyński był wybitnym dramatopisarzem i prozaikiem, który pozostawił po sobie nie tylko wiele wspaniałych dzieł, ale również mnóstwo burzliwych wspomnień, którymi można by obdarować niejeden artystyczny życiorys. Lubił grać, irytować, testować poziom tolerancji ludzi na jego zachowania. – Każdy, kto z nim rozmawiał, czuł się w jakimś stopniu zaszczycony – tłumaczyła Dorota Marczewska, córka Teresy, żony Iredyńskiego, w filmie „Errata do biografii – Ireneusz Iredyński” w reżyserii Andrzeja Gajewskiego. I tak rzeczywiście było: bywalcy literackich kawiarni peerelowskiej Warszawy wielokrotnie wspominali sytuacje, kiedy pisarz mówił rzeczy aż do bólu obraźliwe, ale niekoniecznie dostawał za nie po mordzie. W archiwach Instytutu Pamięci Narodowej czytamy, że z racji tego, iż uważano go za niesłychanie utalentowanego artystę, przymykano oko na wiele jego pijackich ekscesów; mimo że – jak relacjonowali tajni współpracownicy – pisarz lubował się w seksistowskich, opierających się na przemocy, niekiedy zwyczajnie chamskich zachowaniach. Jeśli w knajpie spotykał początkującego literata, o którego twórczości nie miał najlepszego zdania, natychmiast wyzywał go od ubeków. Nigdy nie pogardził jednak postawioną przez takiego „ubeka” wódką. Demon zła, perwersyjny, okrutny, polski Genet– szeptano. 

Iredyński do stolicy przyjechał z Krakowa, gdzie mieszkał od czternastego roku życia. Już za młodu wieszczono mu sukces – od krakowskiego związku literatów otrzymał nawet mieszkanie, z którego zresztą bardzo szybko się wyprowadził. Traktowano go jak cudowne dziecko rodzimej literatury. Debiutował wierszem „Podhale zimą”, wydrukowanym w dodatku kulturalnym do „Dziennika Polskiego”. – Jego twórczość niemal od początku wchodziła w dialog z utworami innych twórców polskich i zagranicznych, m.in. Gombrowicza, Poego czy Miltona – stwierdził kiedyś jeden z krytyków literackich. 

Iredyński otaczał się przede wszystkich artystami. Edward Żebrowski opowiadał, że dramaturg był miłym i ciepłym człowiekiem, szukającym prawdziwych przyjaciół. Chodzili wspólnie do popularnego wówczas „Smakosza”, spotykali się na prywatkach. Iredyński poznał w ten sposób niemal wszystkich przedstawicieli pokolenia „Współczesności”, łącznie ze Stachurą i Nowakowskim. Iredyński i Stachura przez jakiś czas mieszkali nawet razem w domu Witolda Migonia. Gdy Stachura popełnił samobójstwo, wieszając się na jedwabnym sznurze, Ireneusz skonstatował jedynie: Skąd ten skurwiel wytrzasnął jedwabny sznur?. Jego zamiłowanie do przekleństw było zresztą powszechnie znane. „Działalność jebalnicza” – tak opisywał swoje przywiązanie do hulaszczego trybu życia. Był obyczajowym prowokatorem i obnażającym ludzką ohydę moralistą. Lirykiem i wiecznym buntownikiem. Poszukiwaczem prawdy. Stefan Kisielewski w swoim „Abecadle” zanotował: Przedziwny. Zabawny. Trochę bandyta, trochę wariat, duży alkoholik. Ale niesłychanie zdolny chłopak. Marek Nowakowski wspominał, że Irka łączyła z „Kisielem” długoletnia i sprawdzona przyjaźń. Poznali się jeszcze w Krakowie. Irek niewielu darzył autentycznym szacunkiem, ale Kisiela na pewno. Pozwalał mu na wycieczki pod swoim adresem i sam trochę się go bał.

Iredyński grał dla ludzi długą sztukę, składającą się z nieskończonej liczby aktów, pełną prowokacji, skandalów, dekadenckich akcentów i błazeńskich min. Był człowiekiem wielkiego talentu, o kuglarskiej łatwości pisania i oryginalnej wyobraźni. Z jego dorobku, obejmującego tomy wierszy, powieści i zbiory opowiadań, największy rozgłos zdobyły sztuki sceniczne.

Pierwsza – i dla wielu najlepsza – powieść Iredyńskiego, „Dzień oszusta”, przysporzyła autorowi tyleż uznania, co kłopotów. Zaczęto ją lansować jako antypowieść i antyfilm. Uznano, że głosi filozofię beznadziejności, rozpaczy, zagubienia i samotności człowieka. Pisarz chciał ukazać obraz skrajnej obcości, zatracenia się w mistyfikacji, co miało być tragiczne, a zostało odebrane jako sławienie rozpasania seksualnego, braku uczciwości i wszelkich postaw amoralnych, a raczej antymoralnych.

 

- Słyszę, jak bije twoje serce. – Ja też słyszę twoje. – Bo mamy jedno. – I zawsze będziemy razem. – Nie przeszkodzą nam ani ludzie, ani ziemia, ani ogień, ani powietrze, ani woda [...]

 

Krótka powieść „Ukryty w słońcu”  to właściwie ballada o wielkiej miłości i o strachu jednego z partnerów przed umieraniem uczucia. Powieść została zakwalifikowana przez odłam krytyki jako książka identyczna z „Dniem oszusta”. Jako niespełna trzydziestoletni pisarz, Iredyński zdążył zakwestionować wszystkie tradycyjne wartości. Pod znakiem zapytania postawił przyjaźń i miłość. 

W 1966 roku Ireneusz oraz jego przyjaciel, reżyser Edward Żebrowski, zostali skazani za usiłowanie gwałtu na 19-letniej dziewczynie. Ktoś wysoko postawiony chciał dokuczyć Iredyńskiemu, więc obaj panowie zostali wrobieni. Złamali go – wspominała przyjaciółka z wydawnictwa. – Walczył jeszcze, ale nie napisał. Z więzienia wyszedł po trzech latach ciszy i zupełnej izolacji. W tym czasie jego nazwisko nie pojawiało się w prasie. Nie drukowano go. 

Popularność zdobył za granicą. W Szwajcarii wystawiono „Trzecią pierś” i „Żegnaj, Judaszu”, w Niemczech – „Jasełka-moderne” pod zmienionym z konieczności tytułem „Stille Nacht”. Iredyński wyjechał z kraju. 2 marca 1972 r. napisał z Zurychu: Posiedzę tu do czerwca, na lato wracam do Polski. Zurych przytulny, sklepów monopolowych sporo, natomiast sklepów z zegarkami jeszcze nie widziałem. Teatr nr 1 Zurychu (a właściwie jego dyrekcja) ma nadzieję, że stworzę dla nich dzieło wybitne. Ja ich z błędu nie wyprowadzam. 

Po powrocie do Polski Iredyński ożenił się z kobietą starszą od siebie, rozwiedzioną ze znanym malarzem. Kupił dom na Mazurach i mieszkanie w Warszawie. Pozbawiony młodzieńczej werwy, siły i wiary, kończył się. Jego gwiazda w kraju gasła. Być może czytelnicy nie umieli zaakceptować obyczajowych prowokacji Iredyńskiego. 

– Irek był facetem zawsze gotowym na kontrę – mówi Migoń. Potrafił być delikatny i czuły, nawet gdy między co drugie słowo wplatał najpowszechniejszy wulgaryzm. Wiedział, że właściwie wszystko można przetrwać, jeżeli człowiek potrafi bronić się przed okrucieństwem otaczającego go świata. Iredyński był człowiekiem nieszczęśliwym. Nie chciał żyć. Pił, bo nudził go komunizm. Nie pił tylko wtedy, kiedy pisał, żeby zarobić. Musiał jednak mieć pewność, że alkohol jest w lodówce. Wiedział, że umrze wcześnie. Zmarł w 1985 roku, a plotka głosi, że jego pogrzeb wyglądał tak, jakby sam napisał do niego scenariusz. Dwaj przyjaciele, którzy zabrali urnę z jego prochami, postanowili oddać pisarzowi hołd, wykorzystując czas przed odjazdem pociągu. Po paru godzinach, w stanie totalnego upojenia,  tłumaczyli się przed milicją, że w tajemniczym naczyniu jest ich przyjaciel. Jeden z przyjaciół Iredyńskiego – Krzysztof Mrozowski dementuje te pogłoski, nie prostując i nie wyjaśniając jak było naprawdę. 

MAGDALENA KAPUŚCIŃSKA